Opublikowany w Projekt Food Truck

#004 Food Truck na start. Kupować, budować czy wynajmować?

Temat jest bardzo subiektywny, ponieważ każdy musi sobie odpowiedzieć na 1 bardzo ważne pytanie…

“Ile mam pieniędzy na start do zainwestowania w food trucka?”

Ponieważ ja nie miałem akurat wolnych 30 – 100k opcję zakupu odrzuciłem już na starcie. Dodatkowo po obejrzeniu poradnika “Głodnego” na YT doszedłem do wniosku, że z food truckami jest jak z domem albo z samochodem. Podobno pierwszy dom budujesz dla wroga, drugi dla przyjaciela a trzeci dla siebie.

Awaria.

 Kupując używane auto szczególnie dostawcze raczej nie przejdzie kit, że dziadek nim jeździł w sobotę na działkę a w niedzielę do kościoła. Są to auta specjalne czyli specjalnej troski i jeżeli nie zbudowałeś go sam to nigdy nie dowiesz się gdzie są jego słabe punkty a nie ma nic gorszego niż rozkraczone auto na poboczu drogi po sufit wypchane żarciem.

Nie dość, że nie zarobisz to oprócz naprawy, jesteś w plecy z towarem. Ta wizja skutecznie odstraszyła mnie od kupowania używanego food trucka a w moim przypadku nie miałem czasu na podjęcie przedsięwzięcia zabudowy auta tym bardziej, że nadal nie wiedziałem czy ten biznes będzie mi się podobał od kuchni 🙂

W związku z powyższym moje poszukiwania ukierunkowałem jednoznacznie na auto do wynajęcia. W moim testowym projekcje mobilnego biznesu jest było to jak najbardziej uzasadnione, gdyż nie planowałem kontynuować przygody w zimie, ale jak to mówią nigdy nie mów nigdy.

Przegląd rynku.

Pierwsze kroki oczywiście do wujka googla który śmiało poprowadził mnie na stronkę: http://przyczepygastronomiczne24.pl/ , która to stronka dawno już nie widziała się z webmasterem, ale zawiera mnóstwo fajnych i przydatnych informacji. Idealna lektura dla osób na początku swojej biznesowej rozkminki. Jednakże jak nazwa wskazuje specjalizują się oni w przyczepach co nie do końca wpisywało się w mój szyderczy plan jeżdżenia z miejsca na miejsce.

Kolejnym krokiem http://fura-smaku.com.pl/food-truck/ to jednak ślepy zaułek, ponieważ specjalizują się w okazjonalnym sprzęcie gastronomicznym do obsługi pojedynczych eventów.

Dopiero trzeci strzał okazał się być celnym, ale nie do końca. https://www.facebook.com/Wynajem-i-sprzeda%C5%BC-Auto-Sklep%C3%B3w-Food-Truck-Center-1698172260413948/

Z pomocą jak zawsze przyszedł niezastąpiony FB, prowadzenie profilu aż prosi się pod zlecenie siostrzeńcowi, albo młodszemu bratu ale mniejsza o większość.

Są wszystkie niezbędne informacje więc się nie czepiam 🙂 A to moje nie do końca celne trafienie polega na tym, że firma znajduje się tuż przy granicy z Czechami więc w ch… amburger daleko i mimo stosunkowo niskiej kaucji bo tylko 1,5k to dochodzi kilometrówka + dopłata za odległość od miejsca wynajęcia o którą już nawet nie dopytywałem. Także jak jesteś z okolic Katowic, Rybnika, Raciborza to miejscowość Kietrz mówi Ci coś więcej niż mi.

Aż wreszcie trafiłem do mega miłego Piotra, który ogarnia temat z Serocka, więc trzy rzuty beretem od stolycy, który udzielił wszelakich niezbędnych informacji. Powiedział co i jak i po ile. Inaczej przed sezonem inaczej w sezonie wysokim zupełnie jak z camperami.

To ostatnia chwila na wynajem!

Ma w swojej ofercie 12 aut o różnym stopniu wyposażenia, co ciekawe już w lutym miał zaklepane większość z nich co jeszcze bardziej mnie upewniło o słuszności obranego kierunku. W kwestii mega rozwoju branży żarcia na kółkach jesteśmy daleko, daleko w tyle za Stanami z których to w ogóle przyszła moda na jeżdżącą gastrofazę, ale i nasi sąsiedzi znacznie mocniej poszli w tym kierunku.

Z moich ustaleń podczas czesania internetów jedyne co udało mi się znaleźć to, że pod koniec czerwca 2017 r. liczba ruchomych placówek gastronomicznych wyniosła 3240 – informuje Dziennik Gazeta Prawna. Jest to informacja o wszystkich zarejestrowanych, nie ma danych na temat tych które przetrwały.

Jeżeli myślisz, że jest to dużo i nie ma już dla Ciebie miejsca to powiem tak w ślad za yelp.pl najlepsze food trucki w stolicach europy:

Oto mój ekskluzywny ranking top 10

(Stolice Food Trucków)

  1. Paryż – 95
  2. Berlin – 84
  3. Londyn – 81
  4. Kopenhaga – 79
  5. Warszawa – 47
  6. Bruksela – 43
  7. Amsterdam – 37
  8. Wiedeń – 21
  9. Praga – 13
  10. Helsinki – 8

Niestety nie znalazłem żadnych jednoznacznych i potwierdzonych źródeł o rzeczywiście działających food truckach, więc przyjąłem zasadę, że jeżeli czegoś nie ma w internecie to znaczy, że nie istnieje 🙂

Podsumowując:

Warszawa jest na 5 miejscu w Europie pod względem ilości Food Trucków możliwych do wyszukania w internetach, na miejscu 4 jest Kopenhaga z wynikiem prawie dwukrotnie wyższym a do lidera czyli Paryża brakuje nam dokładnie 48 food trucków. W związku z powyższym, TAK jest jeszcze dużo miejsca dla nowych food trucków szczególnie tych, które dają możliwość odnalezienia się swoim potencjalnym klientom 🙂 O cenach oraz kosztach eksploatacji dowiesz się we wpisie #005.

Opublikowany w Projekt Food Truck

#003 Czy w Food Trucku musi być kasa fiskalna?

W gastronomii, poniżej określonego pułapu, nie ma obowiązku używania kas rejestrujących.

Jak wielka była moja radość po znalezieniu tej informacji!!! Jeżeli czytałeś wpis #002, wiesz już, że jestem zwolennikiem minimalizacji biurokracji oraz kosztów. Jednakże moja radość nie trwała długo, czytaj dalej.

Przepisy (niegastronomiczne)

Zgodnie z przepisami, limit od przekroczenia którego powstaje obowiązek używania kasy fiskalnej nie ma zastosowania w przypadku usług związanych z wyżywieniem, świadczonych przez stacjonarne placówki gastronomiczne (w tym również sezonowo) oraz usług cateringowych.

W takim przypadku mamy obowiązek rejestrować dokonywaną sprzedaż od pierwszego dnia prowadzonej przez nas działalności, niezależnie od tego czy prowadzimy restaurację na starówce czy też sezonową smażalnię ryb tuż przy nadmorskiej plaży.

Stacjonarne?

Skoro jednak ustawodawca posługuje się terminem „stacjonarne” placówki gastronomiczne, pewnie się już domyślasz, że jest wyłączenie, które dotyczy placówek niestacjonarnych, a więc naszego food trucka. Ponieważ jest on urządzony w busie, przyczepie samochodowej, a nieraz nawet są doczepiane do rowerów, z definicji więc są placówkami ruchomymi.

Potwierdza to również definicja zamieszczona na stronie GUS, zgodnie z którą do placówek gastronomicznych nie zaliczamy ruchomych punktów sprzedaży detalicznej i automatów sprzedażowych. Możemy przyjąć, iż food trucki – jako wyjątki w branży gastronomicznej – korzystają z limitu 20.000 złotych, którego przekroczenie warunkuje konieczność rejestrowania sprzedaży na kasie fiskalnej.

Euforia.

I tu właśnie mimo początkowej euforii moja radość przygasła. Z jednej strony już zacierałem ręce, że nie będę musiał inwestować w kasę fiskalną, bagatela, najtańszą jaką znalazłem na allegrusie to 1,3k a z drugiej wyobraziłem sobie ręczne wypisywanie rachunków na bloczku samokopiującym bo rachunki sprzedaży tak czy inaczej musiałbym wydawać a kopie nabijać na gwóźdź. No i przy moim założeniu, że żeby wypłynąć nad powierzchnię kosztów 11671 limit przekroczę już w drugim miesiącu działalności i zamiast ogarniać bieżące sprawunki będę latał po mieście, żeby kupić szybko jakąś kasę fiskalną co zazwyczaj kończy się dwukrotnym przepłaceniem.

W związku z powyższym nie będziesz miał obowiązku prowadzenia ewidencji sprzedaży za pomocą kasy rejestrującej do momentu przekroczenia limitu 20.000 złotych. Dopiero uznanie, że mamy do czynienia ze sprzedażą towaru, a nie świadczeniem usług gastronomicznych może spowodować, iż na początek możesz zaniechać zaopatrzenia się w kasę fiskalną.

Podsumowanie.

Podsumowując – świadczenie usług gastronomicznych, a także usług cateringowych wymaga rejestrowania dokonywanej sprzedaży za pomocą kasy fiskalnej bez względu na wysokość obrotu, jedynym wyjątkiem jest prowadzenie działalności w formie food trucka – w takim przypadku obowiązek ten powstaje dopiero kiedy ich obrót przekroczy kwotę 20.000 złotych w roku podatkowym. I tak po tej emocjonalnej kolejce górskiej, trzeba, nie trzeba, trzeba, nie trzeba, ustawodawca tak uszył przepisy, że trzeba mimo iż nie trzeba 🙂

Opublikowany w Projekt Food Truck

#002 Jaką formę opodatkowania wybrać pod Food Trucka?

W poprzednim wpisie wspomniałem, że podczas otwierania działalności gospodarczej musiałem zdecydować się na formę opodatkowania, czyli wybrać sposób, w jaki będę rozliczał podatek dochodowy z fiskusem. Dziś długo i merytorycznie, ale dużo mięsa dla zainteresowanych.

Jak zwykle zanurkowałem do internetów w celu sprawdzenia jakie mam opcje i oto podsumowanie:

zasady ogólne,

podatek liniowy,

ryczałt,

kartę podatkową.

Ponieważ formę opodatkowania określa się na początku działalności nie wiedząc nawet czy i kiedy przyniesie jakieś dochody trzeba się na coś zdecydować, na szczęście można ją zmienić z początkiem każdego roku.

Zasady ogólne

Jeśli nie oświadczysz na jakich zasadach chcesz rozliczać podatek dochodowy, z automatu zostaniesz przypisany do zasad ogólnych, czyli skali podatkowej. Skala podatkowa wynosi 17% lub 32% i jest uzależniona od wysokości dochodów.

Gdy osiągniesz dochód na poziomie 85.528 złotych rocznie i więcej, to zapłacisz 32% podatku od nadwyżki tej kwoty.  Jeśli Twój dochód będzie poniżej 85.528 złotych, to po odjęciu 8000 zł – kwoty wolnej od podatku, zapłacisz 17%. Kwotę podatku możesz obniżyć stosując odliczenia i ulgi zgodne z ustawą.

Na zasadach ogólnych płacisz podatek od faktycznie osiągniętego dochodu. Aby ustalić dochód musisz od przychodów działalności odjąć koszty jego uzyskania. Jeśli nie wykażesz dochodu, to nie płacisz podatku.

Jeśli wybierzesz tę formę opodatkowania, musisz raz w roku do 30 kwietnia złożyć w US deklarację podatkową za dany rok. Ponadto wybierasz jak często w ciągu roku chcesz opłacać zaliczkę – miesięcznie czy kwartalnie. Zaliczkę na podatek dochodowy trzeba zapłacić do 20 dnia miesiąca następującego po danym miesiącu. Czyli podatek za kwiecień wpłacasz na konto Urzędu Skarbowego do 20 maja. Jeśli spodziewasz się dużych kosztów prowadzenia działalności, a ponadto nie osiągniesz więcej niż 85528 zł dochodu. Na potrzeby mojego projektu przyjąłem sobie następujące wartości. Czas trwania to cały sezon wiosna/lato czyli 6 miesięcy. Koszty stałe które zakładam miesięcznie to 11671pln,  skąd wzięła się ta kwota? Z kosztorysu przedsięwzięcia, jeżeli Cię to interesuje, napisz do mnie. Oznacza to, że żeby wypłynąć ponad powierzchnię muszę wygenerować minimum +/- 12k przychodu. Jeżeli przemnożę to przez 6 miesięcy to 72k jest na pokrycie kosztów. Wszystko ładnie pięknie, pod warunkiem, że wszystkie ponoszone koszty będę miał na fakturach, oraz, że wszystkie będą się kwalifikowały jako koszty uzyskania przychodu. Do tego zacząłem zastanawiać się nad książką przychodów i rozchodów, księgową i całą papierologią…

Podatek liniowy

Podatek liniowy wynosi 19% od dochodu. Na minus jest to, że nie możesz odliczać ulg (w tym również kwoty wolnej od podatku 8k od 2020) z wyjątkiem ZUSu a także nie możesz rozliczyć się z małżonkiem. Zatem podatek liniowy jest korzystny, gdy nie rozliczasz się z żoną/mężem i nie masz dzieci, czyli nie obowiązują Cię ulgi ustawowe.

Tę formę opodatkowania wybierz w sytuacji, gdy planujesz osiągać wysokie dochody. Teoretycznie dla dochodów powyżej 85528 złotych lepiej wybrać podatek liniowy 19%, gdyż na zasadach ogólnych zapłacisz 32%. Nie mniej jednak niektórzy sugerują zmianę na podatek liniowy dopiero po przekroczeniu dochodu w granicach 100000, a nawet 171056 złotych (jeśli rozliczasz się z żoną/mężem).

Po pierwszym zdaniu już wiedziałem, że ten podatek nie jest dla mnie… prawie 20% no i te kwoty… nie miałbym nic przeciwko, żeby tyle mieć przychodu ale bądźmy realistami no i co piątą zapieksę wcina skarbówka sorry.

Ryczałt

W przypadku ryczałtu podatek oblicza się nie od dochodu, lecz od przychodu. Nie uwzględniasz więc kosztów.

Stawka ryczałtu zależy od profilu działalności, jaką będziesz prowadził. W przypadku gastronomii stawka ryczałtu wynosi 3% i 8,5%:

stawka 3% dotyczy działalności gastronomicznej za wyjątkiem sprzedaży napojów o zawartości alkoholu pow. 1,5%.

stawka 8,5% to działalność gospodarcza ze sprzedażą napojów o zawartości alkoholu poniżej 1,5%.

Ryczałt jest więc korzystny w przypadku, gdy Twoje koszty i przychody nie są duże. Niektóre rodzaje działalności gastronomicznej operujące na wysokich marżach mogą z korzyścią zdecydować się na ryczałt.

Tu wzrosło moje zaciekawienie, tym bardziej, że nie zamierzałem w ogóle wchodzić w alko. Tak jak w przypadku dochodów prowizyjnych wyznaję zasadę, że lepsze jest 5% od 10k niż 100% od 0, tak w przypadku podatków jeżeli muszę już je zapłacić to wolę 3% od przychodu niż 18% od dochodu. Wiadomo, że koszty które będę mógł odliczyć od przychodu to +/- 10k więc zakładając optymistyczny wariant powodzenia biznesu na poziomie 20k przychodu zostaje z następującymi opcjami. Ryczałt 3% od 20k przychodu to 600pln i im więcej tym lepiej bo nawet przy abstrakcyjnym na tą chwilę przychodzie 40k, zapłacę 1200pln podatku. Natomiast w przypadku zasad ogólnych po osiągnięciu przychodu na poziomie 20k i odliczeniu 10k kosztów do opodatkowania zostaje 10k z czego trzeba zapłacić 1700pln WTF!!! a w przypadku spektakularnego sukcesu 40k i wzroście kosztów do 15k, kwotą do opodatkowania jest 25k czyli oddajemy 4500pln… heloł, ktoś tu wali w ch…amburgera 🙂

Podsumowując powyższe rozważania, oprócz oczywistej oczywistości finansowej kolejnym argumentem przemawiającym za ryczałtem jest brak stosów papierków a jedyną świętością jest twoja kasa fiskalna. A po co ci ona w ogóle jest znajdziesz odpowiedź we wpisie #003

Karta podatkowa

Kwota wolna od podatku przy tej formie opodatkowania jest stała i uzależniona od wielkości miasta a także liczby zatrudnionych pracowników.

W przypadku karty podatkowej nie musisz prowadzić ksiąg rachunkowych, składać zeznań i wpłacać zaliczek. Jesteś natomiast zobowiązany do trzymania kopii rachunków i faktur przez 5 lat. Stałą wartość podatku wpłaca się do 7 dnia miesiąca, za wyjątkiem grudnia – do 28 dnia tego miesiąca.

Kartę podatkową możesz wybrać jeśli prowadzisz działalność wymienioną w ustawie o zryczałtowanym podatku dochodowym. Jest tam również działalność gastronomiczna, o ile w ramach niej nie jest prowadzona sprzedaż napojów o zawartości alkoholu powyżej 1,5%.

Minusem jest to, że płacisz podatek nawet wówczas, gdy nie odnotowałeś przychodu. Jest jeszcze jeden minus który zaskoczy Cię szybciej niż się tego spodziewasz, ale o tym przeczytasz w następnym wpisie #003, zapraszam do lektury.

Mam nadzieję, że nie zniechęciłem Cię do dalszego działania, jednakże musisz mieć świadomość co Cię czeka jeżeli chcesz prowadzić biznes na legalu w naszym pięknym kraju 🙂

Opublikowany w Projekt Food Truck

#001 Jak otworzyć działalność gospodarczą pod Food Trucka ?

Jeżeli tu jesteś to znaczy, że decyzja zapadła lub planujesz otworzyć własnego food trucka (FT). Po przeczytaniu całego internetu dochodzisz do wniosku, że czas podjąć pierwsze kroki i wreszcie zacząć coś robić. W związku z tym ja daruję Ci wszystkie ogólniki lub bardzo szczegółowe poradniki prosto z ministerstwa przedsiębiorczości i poprowadzę Cie po moich śladach.

Od czego zacząć?

Ponieważ zaczynając nie miałem pojęcia ile będę zarabiał na moim FT, zdecydowałem, że otworzę 1 osobową działalność gospodarczą, co najprościej można zrobić logując się na stronkę: https://prod.ceidg.gov.pl , gdzie wypełnia się wniosek.

To co musisz sobie wcześniej przygotować to dowód osobisty oraz listę PKD czyli kodów określających profil Twojej działalności. W moim przypadku był to PKD 56.10.B

Jednakże pomyśl o swojej działalności nieco szerzej, gdyż może w trakcie jej prowadzenia pojawią się dodatkowe okazje do zarobienia dodatkowych pieniędzy, ja dodałem jeszcze:

Jakie PKD ?

47.11.Z – Sprzedaż detaliczna prowadzona w niewyspecjalizowanych sklepach z przewagą żywności, napojów i wyrobów tytoniowych

47.81.Z – Sprzedaż detaliczna żywności, napojów i wyrobów tytoniowych prowadzona na straganach i targowiskach

47.82.Z – Sprzedaż detaliczna wyrobów tekstylnych, odzieży i obuwia prowadzona na straganach i targowiskach

47.89.Z – Sprzedaż detaliczna pozostałych wyrobów prowadzona na straganach i targowiskach

47.99.Z – Pozostała sprzedaż detaliczna prowadzona poza siecią sklepową, straganami i targowiskami

56.10.A – Restauracje i inne stałe placówki gastronomiczne

56.10.B – Ruchome placówki gastronomiczne (wiodąca)

56.21.Z – Przygotowywanie i dostarczanie żywności dla odbiorców zewnętrznych (katering)

56.29.Z – Pozostała usługowa działalność gastronomiczna

56.30.Z – Przygotowywanie i podawanie napojów

NIP, REGON, ZUS

O NIPie, REGONie, oraz urzędzie skarbowym czy też ZUSie nie będę się tu rozpisywał, bo ten temat jest dobrze opisany w każdym poradniku przedsiębiorcy.

Po uzupełnieniu wszystkich danych we wniosku, wciskasz wyślij i od teraz masz 7 dni, żeby podjechać do swojego urzędu gminy i złożyć podpis. Ja akurat nie mam zaufanego profilu ani popisu elektronicznego więc musiałem się przejechać na wizytę.

Jeżeli zastanawiasz się nad formą opodatkowania to szerzej opiszę to w kolejnym poście zapraszam do lektury.

Opublikowany w Bez kategorii

Dziś dzień pozytywnego myślenia.

Z tej okazji odejdę nieco od mojej tematyki mobilnych biznesów a zatrzymam się chwilę nad siłą pozytywnego myślenia. Wielokrotnie przekonałem się na własnym przykładzie, że optymistyczne i właśnie pozytywne podejście do tematu zawsze procentuje.

Jesteś Zwycięzcą 🙂

Nie jest to łatwe i nie działa powtarzanie sobie jesteś zwycięzcą, szczególnie jeżeli akurat wpadłeś w przejściowe tarapaty i ostatnie co przychodzi ci do głowy, to zwycięstwo. Jednakże mówi się, że żeby wypłynąć na powierzchnię trzeba się odbić od dna. I właśnie o takiej metodzie troszkę dzisiaj.

Dno.

Przewrotnie do tematu wpisu najpierw wyobraź sobie co najgorszego może się zdarzyć jeżeli w twojej sytuacji będziesz trwać dalej. U każdego będzie to coś innego, ktoś stracił pracę, ktoś inny rozstał się z drugą połową albo w szkole coś poszło nie tak. W momencie, gdy zapiszesz sobie 3 najgorsze skutki tych zdarzeń możesz uznać, że to jest właśnie to Twoje dno w tej sytuacji. I nie ma sensu dalej mnożyć kolejnych czarnych scenariuszy bo rozwiązanie ich jest nad Twoją głową na powierzchni.

Pozytywnie.

Drugim etapem wykorzystania siły pozytywnego myślenia jest znaleźć 3 możliwe scenariusze rozwiązania Twojego problemu i do każdego dopisanie sobie 3 prostych czynności które możesz wykonać natychmiast, żeby poprawić swoją sytuację. Co to oznacza w praktyce?

Przykład.

Straciłeś pracę i czujesz jakby ziemia rozstąpiła się pod Twoimi nogami. Już głowa podsuwa projekcję, niezapłacone rachunki, bark prądu i koszmar… brak internetu. NIE to za mało. Etap 1. pół roku bez pracy, brak jedzenia and głową wisi eksmisja z domu komornik już puka do drzwi. Najgorzej i najbardziej chcesz tego uniknąć, więc do roboty! Co robić?

Plan 1

Szybko znaleźć pracę, jeżeli nie możesz znaleźć takiej jaka była obniż wymagania, bo lepsza praca o niższym wynagrodzeniu, niż żadna. 3 rzeczy do zrobieni na już. Piszę CV, robię listę 10 miejsc do których chcę je złożyć, wysyłam. I następnego dnia to samo. Po co ta lista? Żeby wpisywać sobie kto odpowiedział na kiedy rozmowa jakie wynagrodzenie itd. Itp. Po tygodniu takiego działania będziesz miał 70 miejsc gdzie złożyłeś papiery i znacznie to ułatwi kontrolę nad mini bazą potencjalnych pracodawców.

Plan 2

Obdzwaniasz znajomych, czy koś nie słyszał może, żeby szukali pracowników. Zupełnie jak w sprzedaży, bo teraz to Ty stajesz się produktem i chcesz sprzedać swoją pracę. Ludzie nie lubią kupować ale lubią doradzać, więc nawet jak nie znają w danym momencie nikogo kto by taką pracę dla Ciebie miał, ważne jest to żeby wiedzieli, że szukasz.

Plan 3.

Daj się znaleźć. Bądź poszukiwanym a nie poszukującym. Masz internet, użyj go we właściwym celu, jest mnóstwo portali poszukujących pracowników, gdyż jak wspomniałem wcześniej stałeś się towarem a raczej twoje umiejętności stały się produktem, na którym ktoś zarobi, albo ty sam, albo ktoś inny i po drodze jeszcze zgarnie prowizję za polecenie i skojarzenie Ciebie pracownika z przyszłym pracodawcą.

Na tym krótkim przykładzie właśnie chciałem pokazać jak działa siła pozytywnego myślenia. Zamiast siedzieć z głową spuszczoną w dół i wyobrażać sobie jak źle teraz będzie, włącz pozytywne myślenie a dobre pomysły na rozwiązanie swojego problemu zaczną się mnożyć. Ważne jest to, żeby po wymyśleniu natychmiast zacząć działać, bo tylko działanie przynosi efekty.

Życzę wszystkim samych pozytywnych myśli nie tylko w dniu pozytywnego myślenia.

Opublikowany w Bez kategorii

Po co budować listę mailingową i jak?

Jak wiesz już z wpisu czy mailingi to przeszłość czy przyszłość przez jakiś czas pracowałem w tzw. Branży. Opisałem tam pokrótce moje skromne zdanie na temat tego jak jest a jak powinno być, ale nie o tym dziś.

Lista mailingowa.

Jak w temacie-pytaniu po co budować listę mailingową i jak to zrobić. Lista mailingowa nie jest niczym innym jak zbiorem adresów mailowych , które dobrowolnie pozostawiasz w miejscach które Cię interesują. W trakcie serfowania po internetach, czasem człowiek się natknie na jakąś ciekawą stronę, profil, bloga etc. Nie zawsze jest czas na to żeby prześledzić zamieszczone tam treści, natomiast można zapisać tą stronę w ulubionych i wrócić tam w dowolnej chwili. Jeżeli treści są dla Ciebie interesujące i ciekawy jesteś co nowego się tam pojawi, możesz regularnie zaglądać pod “ulubiony adres” lub zostawić swój adres mailowy, żeby po publikacji nowej treści przyszło Ci na skrzynkę mailową powiadomienie.

Coś za coś.

Oczywiście Twój adres w dzisiejszych czasach jest mega wartościowy i za pewne już o tym wiesz,więc zanim go gdzieś udostępnisz, polecam przeczytanie regulaminu przetwarzania danych osobowych czyli tzw. Polityki prywatności. Po co to czytać? Ano po to, żeby upewnić się, że administrator danych, zbiera adresy mailowe na potrzeby własnej autopromocji a nie dla podmiotów trzecich tzw. “Third-party data”, które trafiają następnie do hurtowni danych i nagle twoja skrzynka zapełnia się niechcianą korespondencją.

Po co ta lista?

Zebrana uczciwa i legalna lista mailingowa służy głównie do autopromocji, treści w przypadku bloga, produktów w e-sklepie, promocji, wyprzedaży w stacjonarnych sklepach lub punktach usługowych. Jest to pierwszy krok w nawiązaniu bliższej relacji pomiędzy tymi którzy coś oferują a tymi którzy tą ofertą się zainteresowali. Dzięki wymianie kontaktów teraz już wiadomo co i do kogo się wysyła i nie ma tu przypadku tak jak dzieje się to w wysyłkach komercyjnych na masę w poszukiwaniu osób zainteresowanych.

Jak zbierać te kontakty?

Przede wszystkim, żeby coś chcieć od ludzi najpierw trzeba coś dać od siebie. Walutą może być treść, darmowy produkt, próbka jakiegoś towaru. Wszyscy jesteśmy już wyczuleni na nieuczciwych wyłudzaczy danych i raczej każdy zastanawia się dwa razy zanim udostępni gdzieś swój adres mailowy.

W związku z powyższym ja nie jestem zwolennikiem nagabywania czytelników na każdym kroku, zostaw kontakt, wpisz maila. Moje zaproszenie do subskrypcji wygląda następująco:

I można je znaleźć tylko na stronie początkowej od której wszystko się zaczyna.

Powyższe okienko jest zintegrowane z systemem pocztowym Mailchimp, który od pierwszego dnia dba o bezpieczeństwo gromadzonych danych, oraz zabezpiecza je przed wyciekiem właśnie do third-party data, dzięki temu moi subskrybenci otrzymują komunikację tylko i wyłącznie o nowych wpisach na blogu. Oczywiście, jeżeli w przyszłości ogłoszę jakiś konkurs lub będę miał jakąś świetną ofertę dla moich czytelników absolutne prawo pierwszeństwa jest dla osób, które mi zaufały i podzieliły się ze mną swoim adresem mailowym. Zapraszam do zapisów na moją listę czytelników 🙂

Dziś wyjątkowo okienko zapisu znajduje się w tym poście:

Opublikowany w Bez kategorii

Rozmnażanie myśli.

Zasiadasz przed pustą kartką lub pustym ekranem monitora. Wiesz, że chcesz coś napisać ale w głowie również pustka. Niby tematy są na licie a jednak ten migający kursor pulsuje hipnotycznie. To jest ten moment, napisz pierwsze zdanie a stanie się magia. Bo to co wyróżnia Cię z tłumu to to, że zamiast planować coś zrobić, zacząłeś to robić a wtedy natychmiast zmienia się perspektywa.

W miarę jedzenia apetyt rośnie.

Pisanie bloga to nie jest copywriting, Twoja treść nie musi być dobrze skonstruowana, pod względem SEO, na kartce lub monitorze pojawiają się Twoje myśli. Na początku będzie to taki sam bałagan jaki siedzi w Twoje głowie, ale żeby zdać sobie z tego sprawę, musisz zapisać wszystko. Nie poprawiaj nie edytuj i nie zastanawiaj się jak to sformułować, żeby ludziom się podobało. Zupełnie nie o to chodzi.

Rzucanie sobie kłód pod nogi.

Przeczytałem gdzieś, że zanim zaczniesz, musisz wyszukać odpowiednie słowa kluczowe, albo sprawdzić jakie tematy się dobrze klikają w sieci. Może i tak, ale czy to pomoże Ci w swobodnym formułowaniu swoich myśli, czy już na starcie wepchnie Cię jakiś szablon w którym musisz się zmieścić. Dzieci w wieku szkolnym ucząc się pisać, nie znają żadnych reguł a swoje myśli i słowa zapisują wprost ze słuchu. Jest tam dużo błędów, które bardziej bawią niż złoszczą. Każdy zaczyna od zera to każdy musi mieć czas na popełnianie błędów. Pisanie to jest proces.

Jeden temat podsuwa kolejne.

Jeszcze przed chwilą, twoja głowa wydawała się pusta jak kartka jednak w trakcie pisania mózg jest niespokojny i przechodząc z tematu na temat nieśmiało podsuwa różne myśli w którą stronę ma podążać ten wątek. Wybierając jeden z nich nie ignoruj pozostałych dwóch, które się pojawiły, zapisz je na kartce i kontynuuj myśl przewodnią. Tak właśnie pączkują pomysły o czym pisać następnym razem.

Opublikowany w Bez kategorii

Stało się… pierwsze $ z Amazona.

Zaczynając swoją przygodę z Amazonem KDP, jak zwykle podchodziłem do tematu bardzo zachowawczo i ostrożnie. Już przy rejestracji gdzie trzeba podać dużo danych osobowych 5 razy sprawdzałem bezpieczeństwo połączenia, czy to nie jest jakaś kopia strony z tajemniczym rozszerzeniem itd, itp. Gdy wreszcie udało mi się przejść przez cały proces wszedłem do całkowicie nowej i nieznanej mi platformy w której zupełnie nie potrafiłem się poruszać.

Nauka.

Po miesiącu przeklikiwania się (jak zwykł mawiać mój szef), względnie pojąłem co gdzie jest i jak poruszać się po platformie poszukując różnych informacji. Wszystkie te działania oczywiście poprzedzone były wieloma godzinami na tutorialach YT i innych dostępnych materiałach. Można powiedzieć, że szkolenie trwało ponad miesiąc zanim pojawiła się na moim koncie pierwsza pozycja a był to zeszyt w linię.

Schemat.

Jak mawiają najtrudniej jest zacząć coś robić ale po pierwszej publikacji już wiedziałem, że będzie to proces powtarzalny, więc od razu przygotowałem sobie coś co nazwałem draftem informacyjnym do przyspieszenia wklejanych tekstów do serii. I tak powstała seria 9 kolorowanek, przez kolejny miesiąc nadal nic się nie działo na moim koncie a niestety w standardowym podglądzie nie ma informacji czy w ogóle ktoś ogląda twoje wypociny i z każdym kolejnym dniem narasta frustracja i zwątpienie czy to działa, czy można gdzieś zobaczyć to co wrzuciłem do tego gigantycznego wora Amazona?

Konsekwencja.

Mimo wątpliwości, dalej produkowałem coraz bardziej dopracowane pozycje, co do niektórych nawet musiałem kontaktować się z Amazonem w celu uwiarygodnienia swoich praw autorskich i tak stało się to moją codzienną rutyną, że zupełnie zapomniałem sprawdzać zakładkę “Reports” tylko tworzyłem, treści, formaty, okładki, spisywałem pomysły i nagle coś mnie tchnęło, żeby zajrzeć czy coś się ruszyło czy nie.

Radość.

Nawet nie wiesz jak wielka to radość, gdy nagle okazuje się, że sprzedało się nie 1 nie 2 a 5 książek twojej produkcji. Nawet nie chodzi o te kilka marnych dolców. To raczej kwestia działa czy nie działa i nagle okazuje się, że są ludzie którzy bez żadnej reklamy i namawiania, są to ludzie całkowicie obcy gdzieś po drugiej stronie globu, kupują twoje autorskie produkty. Już daaawno nie czułem takiej satysfakcji i radości z tego co robię i nabrałem jeszcze większego apetytu, żeby robić więcej.

Nigdy się nie poddawaj… rób tym co masz tu i teraz a na efekty przyjdzie pora.

Opublikowany w Bez kategorii

O czym pisać na blogu?

Jak każdy początkujący twórca zapewne zastanawiasz się o czym pisać na swoim blogu? Czy w ogóle ktoś to będzie czytał? Są jakieś reguły SEO, SEM itd itp. Z własnego doświadczenia, mogę Ci zdradzić jedną i niezawodną regułę prowadzenia bloga… , ale o tym później.

Początkowa euforia.

Nie wiem jak Ty, ale ja zawsze gdy zaczynam coś nowego to jestem na maxa podekscytowany i zaangażowany. Mam 100 pomysłów na to jak to będzie wyglądało i ten początkowy stan tworzenia czegoś od odstaw nakręca mnie do działania. Oczywiście po pewnym czasie to mija i pojawiają się pierwsze zagadki do rozwiązania jak coś zrobić, żeby działało i o czym pisać a gdzie podpiąć link, żeby klikało i inne rozkminki blogerskie.

Wena twórcza.

Zabrzmiało to co najmniej jak początek epopei, ale nie ma się co śmiać. Wena jest potrzebna do wszystkiego. Czytanie,pisanie, grafika, sprzątanie czy zmywanie, bez weny ani rusz. Pomysły pojawiają się w różnych okolicznościach dnia a czasem nawet nocy, wtedy szybko zapisuję je w notesie w telefonie, albo w kalendarzu. Później trafiają do mojej tabeli tematów gdzie są już podziały na wątki plan publikacji itd.

Eliminacja przeszkadzajek.

Jak wspomniałem powyżej, publikacja wpisu wiąże się z wykonaniem szeregu różnych czynności, podpięcie wpisu do właściwej kategorii, wgranie treści dodanie zdjęcia, wcześniej zrobienia tego zdjęcia, o tagowanie, podlinkowanie, napisanie zajawki, ble,bla,ble. STOP! Nigdy nie piszę bezpośrednio na blogu. Po pierwsze primo dzieje się tam to wszystko i jeszcze więcej, po drugie primo ultimo, jest to niebezpieczne dla samej treści, gdyż zawsze może się przeładować strona, może być chwilowy zanik neta i to co nie było zapisane znikło. Ups… sit hapens (celowo błędnie)

W celu uniknięcia wszystkich przeszadzajek, robię pyszną kawusię z takiego zaparzacza:

Włączam tryb samolotowy w kompie i telefonie, odpalam moją listę wpisów oraz edytor tekstu i zaczynam pisać.

Niezawodna reguła.

Skupienie na jednej czynności w danym momencie to jest właśnie moja niezawodna reguła na to, żeby zrobić jak najwięcej. Piszę, piszę i piszę, wpis po wpisie, artykuł po artykule, tylko tekst, bez żadnych dodatków w formie linków, zdjęć i innych rozpraszaczy. Ta metoda pozwala mi przygotować treści na cały tydzień co więcej, w trakcie procesu gdy pojawia się jakaś złota myśl ją również zapisuję w nawiasie wpisu np [tu foto] albo [tu link]. Efektywność tej metody zwiększyła moją produktywność 7 krotnie, polecam 🙂 Wiadomo, że po zakończeniu wszystko się czyta jeszcze wielokrotnie i wtedy jest czas na edycję.

Processing wpisu.

Gdy mam już napisaną małą nowelkę całotygodniowych wpisów, zaczynam edycję, obróbkę czy tak ładnie z angielska content processing. Na ten procesing składa się przygotowanie grafik w Canvie, linków i wrzucenia wszystkiego do właściwych folderów, tak, żeby wszystko było pod ręką, bo publikacja wpisów to już zupełnie inna bajka, która nie znosi trybu samolotowego ani w kompie ani w telefonie.

Opublikowany w Bez kategorii

Mailingi to już przeszłość czy przyszłość?

Co to są w ogóle mailingi? Każdy z nas kojarzy je raczej z zapachną skrzynką niechcianymi ofertami reklamowymi i słusznie, bo na pierwszy rzut oka to właśnie są mailingi czyli korespondencja seryjna wysyłana do grupy osób czyli tzw listy mailingowej. Ale czy tak to powinno wyglądać?

Przyznam, że na mojej osi czasu praca nad mailingami zajęła całkiem spory odcinek, bo około 2 lat zajmowałem się dokładnie przygotowaniem, planowaniem i realizacją komercyjnych wysyłek mailingowych. I z mojej perspektywy takie wysyłki mają swoje uzasadnienie ze względu na realną efektywność i skuteczność tych działań. Natomiast zupełnie inną kwestią jest sposób ich realizacji, który w dużej mierze jest wymuszony przez klientów. Chcą oni w bardzo krótkim czasie osiągnąć swój cel. A celem tym jest zgromadzenie określonej liczby kliknięć w ich stronę internetową, e-sklep czy wydarzenie, które promują. Dlatego znaczna część kampanii jest realizowana zgodnie z tymi wytycznymi a co za tym idzie cały internet jest zalewany często niechcianą korespondencją mailową. Dlaczego tak się dzieje?

Jak nie wiadomo o co chodzi, to…

Dokładnie, chodzi o pieniądze. Klient zawsze chce kupić wszystko najtaniej i w najlepszej jakości a to jak wiemy nie zawsze idzie w parze. Dostępne na rynku, tematyczne bazy mailingowe mają swoją cenę i to raczej nie powinno nikogo dziwić bo budowa takiej bazy trwa często latami a dbałość o jej jakość wymaga pielęgnacji i żaden właściciel takiej bazy nie pozwoli na codzienne wysyłki przypadkowych maili do przypadkowych osób czyli popularnego spamu. Jeżeli już zechce wpuścić jakiś pomiot zewnętrzny do emisji to wysyłka taka musi nieść za sobą konkretną wartość dla osób znajdujących się w bazie a komunikacja powinna być dopasowana do zainteresowań tej grupy. I w tym momencie klops, bo reklamodawca nie chce ani przygotować treści ani oferty specjalnej no i na koniec oczywiście nie chce też zapłacić adekwatnej ceny za taką zoptymalizowaną wysyłkę. Nic nie szkodzi.

Klient nasz Pan.

Oczywiście, żadna firma zajmująca się realizacją takich projektów nie odprawi klienta z kwitkiem,bo rynek tylko na to czeka. Ile razy w życiu słyszałeś a bo tam jest taniej i zrobią dokładnie to czego ja potrzebuję. Owszem, można wszystko zrobić taniej. A teraz otwórz swoją skrzynkę mailową i policz ile dziś dostałeś tanich wysyłek, które zupełnie cię nie interesują… No właśnie czy taniej to zawsze lepiej?

RODO nie wiele zmieniło w temacie bo jest to tylko narzędzie prawne, które umożliwia Ci w dokładniejszy sposób chronić swoje dane osobowe, ale każda komercyjna baza na rynku takie zgody posiada, więc kampanie lecą dalej. A co można by zmienić, żeby poprawić tą sytuację?

Ja uważam, że sam mailing jako narzędzie jest doskonałym sposobem na komunikację z klientem. W dzisiejszych czasach kapanie reklamowe są tak intensywne, że już faktem stało się powiedzonko, otwieram lodówkę a tam reklama, ba nawet zanim ją otworzysz na drzwiach już wisi kolejny nośnik reklamowy LCD 🙂 W tej masie wszystko do wszystkich, brakuje personalizacji, komunikatu skierowanego wprost do Ciebie na temat który cię interesuje. I właśnie taką komunikacją są wysyłki do bazy własnej. Każda firma, osoba fizyczna, podmiot gospodarczy, powinien mieć swoją własną bazę mailingową klientów bo jest to najskuteczniejszy sposób spersonalizowanej komunikacji marki z klientem. Bez spamu i przypadkowych ofert.