Opublikowany w Bez kategorii

Co to jest metoda 30+ ?

Słyszałem i czytałem o wielu różnych sposobach na zmuszenie się do zrobienia czegoś. Jedna z nich to 20/80 inna rób tym co masz tu i teraz, albo rób cokolwiek. Przyznam szczerze, że z natury jestem raczej leniwy i z chęcią odpuszczam różne tematy jeżeli mi się nie chce. Zupełnie inaczej sprawa ma się, jeżeli widzę w czymś jakiś cel a wykonanie jakiś czynności prowadzi do tego celu, wtedy nawet jak mi się nie chce to przypominam sobie po co to robię i po krótkiej walce z myślami działam.

Za pewne każdy ma swój sprawdzony sposób na walkę z leniem mój autorsko nazwałem 30+ może dlatego, że już od 30 roku życia muszę ją co jakiś czas stosować.

Pierwszy raz kiedy została wprowadzona dotyczył sportu w moim życiu. Jak już wspomniałem jestem raczej leniwy więc zmuszenie się do jakiejkolwiek aktywności sportowej nie przychodzi mi łatwo. W związku z tym pierwsze to wyznaczenie celu ale możliwego do osiągnięcia nie później niż po 30 dniach. Na przykład chcę schudnąć 5 kg. Następnie wyznaczam sobie 30 dniowy plan do osiągnięcia tego celu w postaci codziennych bardzo lekkich ćwiczeń, gdyż w całej tej metodzie chodzi o to, żeby się nie wypalić już na starcie a dotrzeć do pierwszego celu.

W skład takiego planu mogą wchodzić na początek zwykłe poranne 3 ćwiczenia, które zajmą nie więcej niż 15 min. 10 przysiadów, 10 pompek, 10 brzuszków, najważniejsze, żeby było to codziennie o tej samej porze tak, żeby stało się oczywiste, że mam no to czas. Na początku ćwiczyłem wieczorami, ale gdy kilka razy musiałem odpuścić bo coś tam… każda wymówka jest dobra 🙂 przesunąłem ćwiczenia na poranek i zakodowałem, że jest to część porannej kosmetyki nieodłączna od mycia zębów.

Po pierwszych 7 dniach, dzieje się coś ciekawego.

Okazuje się, że mimo początkowej niechęci i wstrętu do wstawania o pół godziny wcześniej, organizm przestawia się i koduje, że jest coś do zrobienia i wręcz domaga się tych ćwiczeń nawet w weekend.

Później pobudzone mięśnie, wysyłają sygnały do innych części ciała, że jest fajnie i włącza się myślenie co by tu jeszcze dodać do tych podstawowych ćwiczeń… a może by tak wyjść na poranny spacer?

Jak zapewne się domyślasz, po 7 dniach spacerowania, pojawia się 7 dni biegania, 7 dni jazdy na rowerze i nagle po 30 dniach, poranne “treningi” z 15 min rosną do 45 min a Ty zamiast zrzucić 5kg gubisz 8 i to bez żadnej głodówki diety cud itp.

Skoro to działa w kwestii sportu, może spróbować jak działa w innych okolicznościach.

Postanowiłem to sprawdzić co stanie się, gdy moją metodę 30+ zastosuję w pracy.

Pierwszym krokiem było zaplanowanie i wydanie 30 prostych książeczek i zeszytów na Amazon KDP, nieśmiało wspomnę, że o istnieniu tejże platformy dowiedziałem się miesiąc temu więc nie robię tego intuicyjnie, ale masę czasu potrzebowałem na ogarnięcie o co tam chodzi.

Drugim jest 30+ w blogowaniu co czynię właśnie pisząc tego posta, czają się jeszcze 30+FB, 30+Insta, 30+Twitter, 30+YouTube, 30+Podcast, 30+TikTok, 30+LinkedIn … ojojoj chyba się troszkę zagalopowałem 🙂

Na zakończenie dodam tylko, że mój internetowy guru GaryVee 14.11.2019 w dniu swoich urodzin opublikował poradnik jak w ciągu 1 dnia, opublikować 64 porcje kontentu w internetach na różnych platformach, więc może się jednak nie zagalopowałem, kto wie?

Opublikowany w Bez kategorii

Pierwsza próba działalności całkowicie zdalnej.

Przez kilka lat miałem szczęście pracować w marketingu mobilnym. Mimo ciekawej nazwy dla mnie ta praca nie miała nic wspólnego z pracą mobilną. Przez 4 lata jeździłem do biura w którym spędzałem minimum 8 godzin. W 5 roku, okazało się, że bez względu na to czy jestem w biurze czy w domu moja efektywność nie spada a raczej rośnie. Odzyskując 3 godziny dziennie tracone na dojazdy do i z pracy, mogłem nauczyć się czegoś nowego i zainteresować się czymś dodatkowym.

Tak odkryłem afiliację.

Co to takiego? Najprościej ujmując marketing polegający na polecaniu produktów lub usług za drobną opłatą. Proste. Ponieważ w tamtym czasie swój rozkwit miały suplementy diety, poszedłem tą drogą. To wcale nie znaczy, że nakupiłem tabletek i zjadając je na śniadanie, obiad i kolację, opowiadałem o ich wspaniałych możliwościach. Były to działania czysto marketingowe. Fakt, że rozpoczynając swoją naukę, dokładnie tak myślałem, że trzeba, kupić lub wyprodukować pod własną marką jakieś suplementy, żeby zacząć na nich zarabiać, szybko jednak okazało się, że wcale nie. I to był w pewnym sensie moment przełomowy w mojej głowie.

Nie musisz niczego produkować ani kupować.

Okazało się, że wystarczy się zarejestrować do jednego z wielu programów afiliacyjnych, gdzie skupiają się firmy, które chcą wypromować coś a po drugiej stronie są Ci którzy chcą promować te cosie. Marketing poleceń znany z Amwaya, Avona, Oriflame ewoluował i działa w każdej branży na każdym produkcie. Kluczowe w tym wszystkim są zasięgi, czyli ilość osób do których dotrzesz i które te cosie od Ciebie kupią. Bo dopiero wtedy otrzymasz swoje wynagrodzenie. I fakt tu nie ma lipy, dostaniesz co do grosza to co ci się należy, ale tylko za udokumentowaną sprzedaż.

Afiliacyjne łowienie.

Afiliacja istnieje już wiele lat a nadal są tacy, którzy obiecują efekty w 1 miesiąc.

Przeglądałem ostatnio ogłoszenia o pracę dorywczą, dodatkową z domu przy komputerze i 90% to jest marketing afiliacyjny pod przeróżnymi dziwnymi nazwami. Nie daj się zwieźć obietnicom o szybkim zysku i pracy tylko 2 godziny dziennie. Pozyskanie klienta na produkt o którym nic nie wiesz, lub wiesz tylko tyle ile, ktoś podeśle Ci w tzw. Gotowym pakiecie startowym jest niewykonalne, bez gigantycznego zaplecza bazy danych, kontaktów. A za każdą pozyskaną duszyczkę Twój promotor, kasuje prowizję + cześć z twojej potencjalnej sprzedaży.

Tak to działa, ale…

Jeżeli masz dużo znajomych w swoich bazach kontaktów, którzy nie są bootami, śmiało możesz zaczynać przygodę z afiliacją jest to bardzo ciekawy sposób na dorobienie sobie paru groszy do pensji, bo o zarabianiu w ten sposób zamiast pracy, raczej można zapomnieć. Natomiast ta metoda przekierowała moją uwagę na nieco inną pracę zdalną o czym już niebawem w kolejnym wpisie.

Opublikowany w Bez kategorii

Praca mobilna czyli jaka?

Wiele razy zastanawiałem się jaka praca sprawia mi najwięcej satysfakcji i doszedłem do wniosku, że mobilna. Czy to to samo co praca zdalna? To zależy, bo można wykonywać pracę zdalną z domu, kawiarni lub parku, natomiast pracą mobilną można określić jeżdżenie na kurierce lub jako listonosz, kierowca ubera albo tirowiec. I tak na koniec dnia chyba dla mnie definicja pracy mobilnej po troszku gromadzi chyba wszystkie z powyższych zawodów, ale mają one jeden wspólny mianownik. Wolność wyboru czasu i miejsca, gdzie ta praca będzie wykonywana w danym momencie.

Jak w każdej pracy można szukać zalet i wad. Dla jednej osoby będzie to coś idealnie koncentrującego i mobilizującego dla innej rozpraszające niestabilne. Ważne, żeby z każdej z tych prac wyciągnąć dla siebie to co najlepsze i dopasować pod siebie.

Poszukując pracy idealnej, pracowałem już jako mobilny likwidator szkód, doradca klienta, pracowałem zdalnie na brzegu jeziora. Prowadziłem e-sklep a nawet jeździłem food truckiem i tak oto cały czas gdzieś w drodze, zdalnie, mobilnie.

Ciekawy jestem czy ktoś kto to będzie czytał, czyta lub czytał też ma takie rozkminy. Ja osiadając na stacjonarnej posadzie z jednej strony czuję stabilność z drugiej od razu mam poczucie jakby coś mnie omijało, jakby świat mi uciekał. Jacek Walkiewicz powiedział, “Stabilizacja motylka to szpilka” i jakoś mocno do mnie ten tekst przemawia.

Opublikowany w Bez kategorii

Mój pierwszy wpis.

Skąd pomysł na bloga przecież to jest niemodne.

Pomysł na bloga powstał już dawno i nawet jego pierwsza wersja przez 3 miesiące działała. Jednakże znalazło się na nim tylko 5 wpisów a ważność domeny wkrótce wygasała, więc podjąłem decyzję o odświeżeniu tematu i rozpoczęciu publikacji całkowicie od nowa.

Ta wersja bloga skupia się głównie na udokumentowaniu doświadczeń z ostatnich miesięcy oraz tematów które dopiero się pojawiają na horyzoncie. Blogowanie ma być moją motywacją do tego, żeby sprawy nabrały odpowiedniego tempa, bo mam w głowie bardzo wiele pomysłów, ale wiele z nich nigdy nie ujrzało światła dziennego z powodu zbyt perfekcyjnego podejścia i wyszukiwaniu sobie mnóstwa wymówek w stylu, to jeszcze nie jest dobry moment, zrobię to później, albo jak nazbieram odpowiednio dużo informacji i tak dalej. Przez takie podejście zamiast pchać sprawy do przodu traciłem dużo czasu na planowaniu układaniu analizowaniu, zamiast po prostu robieniu roboty.

Blog będzie raczej moim miejscem w którym znajdą się wszystkie pomysły z opisem ich realizacji dla mnie na pamiątkę minionego czasu a dla Ciebie może wskazówką. Być może myślałeś o czymś podobnym ale nie do końca byłeś przekonany czy zacząć czy warto i jak się do tego zabrać.

Moja wiedza jest wynikiem poszukiwań i praktyki na użytek własny. Zupełnie nie aspiruję do miana specjalisty, mentora czy nauczyciela, ale jeżeli w jakiejś dziedzinie będę mógł pomóc to chętnie to zrobię. Tak więc zapraszam do lektury i do zobaczenia, usłyszenia.

Opublikowany w Bez kategorii

Co nieco o mnie.

Zastanawiałem się jak to ująć, żeby było perfekcyjnie i interesująco następnie po prostu napisałem to…

Jestem niespokojną duszą, dla której jedyne co jest stałe, to ciągłe zmiany i poszukiwanie czegoś nowego. Lubię szukać i odkrywać nowe obszary, bo to wymusza na mnie konieczność do rozwoju i nauki. Wiele razy, gdy osiadłem na mieliźnie swojego życia czułem, że czas pędzi dalej a ja stoję w miejscu. Pewnie dlatego dopiero teraz odkrywam i uczę się różnych tematów, które zostały już okiełznane przez wielu. Mimo to uważam i jestem tego pewien, że nie przez wszystkich i być może za jakiś czas na tego bloga trafi ktoś, kto tak samo jak ja dziś dopiero odkrywa i poznaje jakieś nowe i niezbadane przez siebie obszary w poszukiwaniu informacji, inspiracji. Każdy kto zaczyna coś od początku nie wie nic, ale z każdym kolejnym dniem staje się bogatszy… o nowe umiejętności i wiedzę.