Opublikowany w Bez kategorii

Co to jest KORONAWIRUS?

W obecnej sytuacji, nie sposób napisać o czymś innym. Temat jest gorący a w internetach panuje chaos i panika. Bardziej dla siebie a przy okazji też dla Was poszukałem kilka konkretnych, sprawdzonych i wiarygodnych informacji na temat Koronawirusa. Poniżej dowiesz się co to jest Koronawirus, skąd się wziął jakie są objawy i jak się przed nim bronić.

Rodzaje

Koronawirusy – rodzaj wirusów należących do podrodziny Coronavirinae z rodziny Coronaviridae. Wyodrębnia się ich cztery rodzaje: alfa-, beta-, delta- oraz gamma-koronawirusy. Nosicielami poszczególnych gatunków mogą być ssaki (w tym ludzie) lub ptaki. U ludzi mogą powodować infekcje układu oddechowego, których przebieg w większości jest łagodny, a rzadziej skutkują one śmiercią. Obecnie niedostępne są szczepionki, które mogłyby zapobiegać zarażeniu koronawirusami lub je leczyć. Koronawirusy są trudne w hodowli in vitro – niektóre szczepy rosną tylko na hodowlach ludzkich komórek tchawicy.

Nazwa

Nazwa „koronawirus” wywodzi się z łac. corona oznaczającego koronę lub wieniec, ponieważ osłonki wirusów w mikroskopii elektronowej wydają się „ukoronowane” pierścieniem małych, przypominających żarówki struktur.

To nie jest nowość

Pierwsze szczepy koronawirusa ludzkiego zidentyfikowano w latach 60. XX wieku. W 1962 roku wyizolowano szczep B814 pochodzący od dziecka z objawami przeziębienia, stosując hodowlę narządową pochodzącą z tchawicy. Z powodu zaginięcia próbki przed opracowaniem metod pozwalających na identyfikację gatunku, dokładne dane o B814 nie są znane, jednakże w kolejnych latach uzyskano następne izolaty kliniczne. Dwa z nich, 229E i OC43, zidentyfikowano jako osobne gatunki.

Kolejny gatunek ludzkiego koronawirusa, znacznie groźniejszy, zidentyfikowano w 2002 roku w chińskiej prowincji Kwantung (Guangdong). Wirus SARS-CoV, nazywany tak od wywoływanego przez niego zespołu ciężkiej niewydolności oddechowej (ang. Severe Acute Respiratory Syndrome), spowodował falę zachorowań i 775 potwierdzonych zgonów.

W następnych latach XXI wieku zidentyfikowano dwie kolejne stosunkowo rozpowszechnione grupy, NL63 i HKU1, które razem z 229E i OC43 są jedną z dość rozpowszechnionych przyczyn przeziębień. Dwie ostatnie grupy odpowiedzialne są za cykliczne (co 2–4 lata) epidemie zakażeń dróg oddechowych, najczęściej w okresie późnej jesieni, zimy i wczesnej wiosny, kiedy zmniejsza się liczba zakażeń rynowirusowych. Uważa się, że koronawirusy są odpowiedzialne za 10–20% wszystkich przeziębień.

Obecnie wyróżnia się siedem gatunków koronawirusów wywołujących infekcję u człowieka:

  • ludzki koronawirus 229E (HCoV 229E) – alfa-koronawirus
  • ludzki koronawirus OC43 (HCoV OC43) – beta-koronawirus
  • ludzki wirus SARS (SARS CoV Urbani) – beta-koronawirus
  • ludzki koronawirus NL63 (HCoV NL63, początkowo wirus New Haven) – alfa-koronawirus
  • ludzki koronawirus HKU1 (HCoV HKU1) – beta-koronawirus
  • ludzki koronawirus bliskowschodniego zespołu oddechowego – wirus MERS (MERS-CoV, także: HCoV-EMC/2012, ludzki betakoronawirus 2c EMC/2012) – beta-koronawirus
  • ludzki koronawirus SARS-CoV-2 (wcześniej 2019-nCoV, zidentyfikowany w Wuhanie)

Dodatkowo historycznie wyróżniono szereg innych, gorzej opisanych szczepów.

Koronawirusy cechują się dużym rozpowszechnieniem i częstością występowania, dużym zróżnicowaniem genetycznym i częstym występowaniem rekombinacji genetycznych, co przy rosnących okazjach do kontaktów między człowiekiem i różnymi gatunkami zwierząt powoduje, że nowi przedstawiciele tej grupy będą pojawiać się, wywołując infekcje międzygatunkowe i sporadycznie rozprzestrzeniając się.

COVID-19

COVID-19 (od ang. Coronavirus Disease 2019) – ostra choroba zakaźna układu oddechowego wywołana zakażeniem wirusem SARS-CoV-2. Została po raz pierwszy rozpoznana i opisana podczas serii zachorowań, która rozpoczęła się w grudniu 2019 roku.

Stanowisko WHO na podstawie danych z 3 marca 2020 mówi o śmiertelności na poziomie 3,4%. 30 stycznia 2020 roku WHO ogłosiło stan zagrożenia dla zdrowia publicznego o zasięgu międzynarodowym w wyniku rozprzestrzeniającej się epidemii COVID-19. 11 marca 2020 WHO uznała serię zachorowań na COVID-19 występującą od grudnia 2019 za pandemię.

Globalnie potwierdzono 147 680 przypadków zachorowań (w tym UE – 35 000 przypadków), z czego 5532 zgonów (w tym UE – 1520 zgonów); stan na 14 marca 2020 godz. 15:00 (niestety nadal rośnie)

Przyczyna

Choroba COVID-2019 jest powodowana przez wirus SARS-CoV-2, który jest spokrewniony z wirusem SARS i wcześniej był nazywany roboczo „2019-nCoV” (z ang. 2019 novel coronavirus).

W grudniu 2019 po raz pierwszy zdiagnozowano chorobę w chińskiej prowincji Hubei, której stolicą jest Wuhan. Chińscy naukowcy wskazali, że źródłem nowego koronawirusa są zwierzęta i potencjalnym nosicielem pośrednim mogą być łuskowce.

Objawy

Większość pacjentów ma łagodne objawy i dobre rokowania, do typowych objawów choroby zaliczają się gorączka, suchy kaszel, zmęczenie i płytki oddech. Do mniej częstych objawów należą ból gardła, katar oraz kichanie. Większość przypadków choroby ma łagodny przebieg, jednak część może prowadzić do zapalenia płuc lub niewydolności wielonarządowej.

Biegunka oraz objawy ze strony górnych dróg oddechowych (np. kichanie, katar, ból gardła) są mniej częste. Rozwijające się zakażenie wirusem może prowadzić do zapalenia płuc, zespołu ostrej niewydolności oddechowej, posocznicy i wstrząsu septycznego oraz do śmierci. Najczęstszy okres wylęgania wirusa wynosi od 1 do 14 dni, a jego mediana wynosi 5–6 dni.

[Źródło: Wikipedia.org]

Czym jest koronawirus?

Nowy koronawirus SARS-Cov-2 wywołuje chorobę o nazwie COVID-19. Choroba objawia się najczęściej gorączką, kaszlem, dusznościami, bólami mięśni, zmęczeniem.

Jak często występują objawy?

Ciężki przebieg choroby obserwuje się u ok.15-20% osób. Do zgonów dochodzi u 2-3% osób chorych. Prawdopodobnie dane te zawyżone, gdyż u wielu osób z lekkim przebiegiem zakażenia nie dokonano potwierdzenia laboratoryjnego.

Kto jest najbardziej narażony?

Najbardziej narażone na rozwinięcie ciężkiej postaci choroby i zgon są osoby starsze, z obniżoną odpornością, którym towarzyszą inne choroby, w szczególności przewlekłe.

Jak się zabezpieczyć przed koronawirusem?

Wirus przenosi się drogą kropelkową. Aktualnie nie ma szczepionki przeciw nowemu koronawirusowi. Można natomiast stosować inne metody zapobiegania zakażeniu. Metody te stosuje się również w przypadku zapobiegania innym chorobom przenoszonym drogą kropelkową np. grypie sezonowej (w przypadku której, szczyt zachorowań przypada w okresie od stycznia do marca każdego roku).

Gdzie do tej pory stwierdzono przypadki zakażenia koronawirusem?

Najwięcej potwierdzonych przypadków zakażenia nowym koronawirusem zarejestrowano w Chinach (99%), głównie w prowincji Hubei. Pozostałe osoby „zawlekły” wirusa do innych krajów Azji, Europy, Oceanii i Ameryki Północnej i zakaziły (np. w Niemczech, we Francji, w Wielkiej Brytanii) kolejne osoby.

[Źródło: http://www.gov.pl]

Opublikowany w Bez kategorii

Założenia, plany, cele a ich realizacja. Czy metoda 30+ działa?

Gdy w listopadzie pisałem artykuł “Co to jest metoda 30+” jeszcze nie wiedziałem co się wydarzy dwa miesiące później. Założenie było proste, rób tym co masz tu i teraz, nie wyszukuj problemów tylko je rozwiązuj. Nie spędzaj godzin na planowaniu tylko każdą wolną chwilę przeznacz na działanie. Co z tego wyszło dowiesz się w treści poniżej.

Sport + odchudzanie.

Moja metoda ma swe korzenie właśnie w sporcie, dlatego od tego zacznę. Pomysł na ponowne rozpoczęcie treningów wziął się z dużej nadwagi 107kg i idącego za tym złego samopoczucia. Postanowiłem przez 30 dni codziennie wykonywać proste ćwiczenia. Najtrudniej było utrzymać ten rygor, bo baaaardzo mi się nie chciało, ale wiedziałem, że jeżeli przyjdą pierwsze efekty maszyna zacznie działać. Po pierwszym miesiącu waga spadła o 7kg!!! I o to chodziło. Zaczęła układać się regularność i dochodziły kolejne drobne ćwiczenia, zmieniła się dieta i sposób myślenia. Dziś w 3 miesiącu stosowania mojej metody motywacji samego siebie ważę już 20kg mniej!!! Jak dla mnie szok.

Praca + nauka.

Widząc, że systematyczność i konsekwencja w działaniu przynosi efekty, postanowiłem przetestować moją metodę 30+ również w nauce, czyli szkoleniu się w nowych dla mnie obszarach i w biznesie mobilnym, którego częścią jest również ten blog. Co się stało? Zaplanowałem, że napiszę 30 artykułów na różne tematy, które mnie interesują bez analizy SEO, bez podążania za trendami, po prostu to co przyjdzie mi do głowy w dowolnym momencie, później w trakcie nauki Amazona KDP pojawił się pomysł na 30 książek lub zeszytów czy właściwie jednostek. A we wpisie “ Co to jest metoda 30+” nawet poszalałem z innymi opcjami. Teraz po 3 miesiącach, powstało 40 artykułów na blogu w 2 językach, 60 publikacji na Amazonie, 30 Tweetów, 30 wpisów na Linkedin, 15 postów na FB i 15 fotek na Insta co w sumie zbudowało niespodziewany zasięg od 0 do 4k odsłon ruchu w 100% organicznego. Jak dla mnie szok.

Co dalej?

Ponieważ sprawdziłem, że działa w sporcie działa w pracy na 5 kanałach ruszam dalej i kontynuuję moją konsekwentną i systematyczną pracę. W kolejce czeka YT, Podcast i Tik Tok. Jak uważasz, od czego powinienem zacząć i która z form konsumpcji treści jest Ci bliższa filmy na YT, audycje w podcast czy krótkie formy video na Tik Tok? Zostaw proszę info w komentarzu. I druga bardzo ważna kwestia. Na które tematy położyć większy nacisk. Bo statystyki nie kłamią i liderami są kwestie techniczne związane z prowadzeniem bloga, Amazon KDP jako sposób na biznes mobilny i szczegóły prowadzenia food trucka. Tu również chętnie poznam Twoją opinię. Jeżeli pod wpisem znajdę chociaż 30+ komentarzy… Jak dla mnie to będzie szok 🙂

Opublikowany w Bez kategorii

Oscylator Kontentu – Jak przedłużyć życie Twojego wpisu o 9 dni?

Co to jest oscylator kontentu? Po co go robić ? Czy w ogóle działa?

Jeżeli piszesz bloga, albo jakiekolwiek treści publicznie to znaczy, że chcesz dotrzeć do jak największej liczby czytelników. Wpis, artykuł napisany, przygotowana grafika i poszło… Wciśnięty guzik publikuj. Myślisz sobie, no to się będzie działo…

NIE!!! , nic się nie będzie działo, nikt nie wie, że coś nowego wpadło do sieci, Twój tekst jest ziarnkiem pisku na internetowej pustyni.

Jak promować treści?

Jeżeli chcesz, żeby ktokolwiek oprócz Ciebie twojej mamy, koleżanki i babci przeczytał twoje wypociny, musisz o tym powiedzieć ludziom. Algorytm googla nie czyta treści tylko analizuje zachowania, więc żeby zaprosić ludzi do przeczytania Twoich treści, trzeba zastosować oscylator kontentu… ale co to w ogóle jest?

Ustawienia edytora treści.

Podczas ustawień swojego edytora blogowego,bez względu na to czy jest to WordPress czy jakikolwiek inny, masz możliwość połączenia czy też sparowania swoich kont na social mediach. Bardzo fajne ułatwienie,bo po przygotowaniu wpisu, za jednym kliknięciem linki do tego artykułu pojawią się wszędzie, aaallleeee to nie to tu chodzi.

Treść żyje 5 razy a może i więcej.

Oscylator to Twoje narzędzie do przedłużenia, życia Twojego artykułu w sieci. Myślisz sobie, ale zara przecie jak już opublikowałem to ten artykuł jest dostępny i każdy może go sobie czytać kiedy chce, więc żyje. Nic bardziej mylnego. Jeżeli w jednym momencie publikujesz swoją treść rozsyłając linki wszędzie po analizie ruchu na stronie zobaczysz 1 dniowy pik i powolny spadek zainteresowania, aż do całkowitej śmierci. Jak temu zaradzić?

Wydłużanie czasu uwagi.

Po napisaniu tekstu od razu weź pod uwagę wszystkie swoje kanały w social mediach i przygotuj krótkie pigułki informacyjne z zajawką twojego artykułu. Następnie w swoim planie edycji przygotuj daty z przesunięciem co dwa dni na każdym z kanałów, czyli np. Styczeń:

DataBLOGFBLinkedInINSTATweeter
01.01.2020Wpis 1    
02.01.2020     
03.01.2020 Zajawka wpis 1   
04.01.2020     
05.01.2020  Zajawka wpis 1  
06.01.2020     
07.01.2020   Zajawka wpis 1 
08.01.2020     
09.01.2020    Zajawka wpis 1

Nie zawsze droga na skróty jest krótsza.

Po co tyle zachodu, skoro jest przecież automatyczna edycja wszędzie? Właśnie po to, żeby czytelnicy pojawiali się co chwila z innego źródła informując tym samym algorytm googlowy, że na tej stornie jest coś ciekawego, bo ludzie tam walą drzwiami i oknami 🙂 No troszkę mnie poniosło, bo przy pierwszym wpisie będzie to po 3 osoby z każdego z kanałów, ale nie zniechęcaj się, stosując tą metodę możesz być pewny, że życie twojego artykułu wydłuży się o co najmniej 9 dni a dodatkowo pojawi się na twojej stronie nie 5 osób ale 5×5 czyli co najmniej 25 🙂 Dodatkowo zalecam zastosowanie oscylatora w połączeniu z metodą 30+ o której znajdziesz więcej w tym wpisie —> O tu kliknij a w kwestii porządkowania wyglądu swojego bloga poczytasz TUTAJ. Życzę owocnej pracy i pamiętaj, że wartościowy kontent broni się sam. A co by było jak dodatkowo pojawiłbyś się w 5 kolejnych miejscach ze swoją zajawką wpisu 1 … 🙂 SPRAWDŹ.

Opublikowany w Bez kategorii

Jak zadbać o formę w 2020 ?

Początek roku to dla większości osób, czas postanowień. Bardzo często chcemy pozbyć się nałogów i zadbać o swoje zdrowie. Jeszcze 1 stycznia na małym kacyku, powtarzamy sobie jak mantrę, od jutra zaczynam… Jednak gdy po sylwestrowy kurz opadnie z realizacją naszych postanowień bywa różnie.

Motywacja.

Załóżmy jednak ten optymistyczny wariant, że jednak przełamaliśmy nasz opór wewnętrzny i udało się zacząć, bo jak ze wszystkim najtrudniej jest zacząć. Po pierwszych 7 dniach jesteśmy pełni zapału a efekt nowości i chęci osiągnięcia celu pcha nas do przodu. Po kolejnych kilku dniach gdy pojawiają się pierwsze skurcze i zakwasy a nasza kanapa woła nas z tęsknotą, zaczynają pojawiać się pierwsze wątpliwości. Po co mi to przecież nie było aż tak źle, może dziś odpuszczę a jutro nadgonię. Dziś boli mnie głowa, dziś coś nie jestem w formie. STOP! Właśnie dlatego, że nie byłem w formie zacząłem to robić więc o co chodzi?

Jak znaleźć wewnętrzną moc?

Często słyszysz, że jedyną barierą jesteś TY sam a wszystko jest w Twojej głowie. To prawda, ale tylko jako ogólnik. Co zrobić gdy po prostu Ci się nie chce? Dla mnie dobrym rozwiązaniem jest określenie konkretnego krótko terminowego celu, który jest na wyciągnięcie… nogi? Konkretnie, do końca miesiąca będę ćwiczył 3 razy w tygodniu i rzucę 2,4,6 kg. I cel ten zapisać sobie tam gdzie lubisz w kalendarzu papierowym lub elektronicznym. To proste, ale musi być coś jeszcze. Dopisz 3 powody dla których to robisz oraz ustal sam ze sobą jaką otrzymasz nagrodę za zrealizowanie tego celu. Jak masz w głowie, że nic nie musisz ale robisz to z jakiegoś konkretnego powodu i dodatkowo czeka na Ciebie nagroda to jakoś bardziej się chce. Bardzo pomocny jest dzienniczek ćwiczeń, nic tak bardzo nie smuci jak puste rubryki w miejscach gdzie powinny być zapisane wyniki wykonanych ćwiczeń. Ja zapisywałem wszystko w telefonie i w zeszycie a później trafiłem na coś takiego:

Są to gotowe dzienniczki ćwiczeń w których można wprowadzić swoje notatki, bez przygotowywania tabelki i innych rozpraszaczy. Powyższe linki są moją afiliacją, więc jeżeli też chcesz korzystać z takiego notesu, będzie mi bardzo miło jak zakupisz go właśnie z tej strony.

Jak osiągnąć duże cele? Idąc do nich małymi krokami.

Powyższa metoda pomaga przełamać wewnętrzny opór, bo gdy uda nam się osiągnąć swój mikro cel i dodatkowo “wypłacimy” sobie nagrodę, apetyt rośnie w miarę jedzenia, znaczy ćwiczenia 🙂 4,8,16 kg i zanim się obejrzysz z kilku małych i niezbyt wymagających ćwiczeń budujesz cały plan treningowy a stare złe nawyki odchodzą w zapomnienie. Gdy ćwiczysz regularnie i wiesz ile pracy kosztuje Cię każdy zrzucony kilogram, podczas zakupów dwa razy zastanowisz się czy na pewno chcesz kupić te chipsy i słodycze. Twój organizm instynktownie podpowiada Ci co jest dla niego zdrowe. Jest jednak pewna wada tej metody. To jest maraton a nie sprint. I na efekty trzeba poczekać.

Droga na skróty.

W dzisiejszych zabieganych czasach oczekujemy szybkiej gratyfikacji i natychmiastowych efektów. Rynek tylko na to czeka. Można znaleźć mnóstwo suplementów diety, które przyspieszają cały proces.

To tylko kilka które udało mi się znaleźć. Ich opisy są ciekawe a opisane efekty zaskakujące. Ważne jest to żeby obrać własną drogę. Ja jestem maratończykiem i małymi krokami podążam do swojego celu, natomiast jeżeli Ty nie chcesz czekać pół roku, rok tylko chcesz spróbować drogi na skróty zapoznaj się z zamieszczonymi powyżej produktami. Każdy może wybrać swój sposób na dotarcie do celu. Prezentowane suplementy są moimi linkami afiliacyjnymi, jeżeli zdecydujesz się na zakup któregoś z nich ja otrzymam grosik na szczęście bez uszczerbku na Twoim portfelu.

Opublikowany w Bez kategorii

Dziś dzień pozytywnego myślenia.

Z tej okazji odejdę nieco od mojej tematyki mobilnych biznesów a zatrzymam się chwilę nad siłą pozytywnego myślenia. Wielokrotnie przekonałem się na własnym przykładzie, że optymistyczne i właśnie pozytywne podejście do tematu zawsze procentuje.

Jesteś Zwycięzcą 🙂

Nie jest to łatwe i nie działa powtarzanie sobie jesteś zwycięzcą, szczególnie jeżeli akurat wpadłeś w przejściowe tarapaty i ostatnie co przychodzi ci do głowy, to zwycięstwo. Jednakże mówi się, że żeby wypłynąć na powierzchnię trzeba się odbić od dna. I właśnie o takiej metodzie troszkę dzisiaj.

Dno.

Przewrotnie do tematu wpisu najpierw wyobraź sobie co najgorszego może się zdarzyć jeżeli w twojej sytuacji będziesz trwać dalej. U każdego będzie to coś innego, ktoś stracił pracę, ktoś inny rozstał się z drugą połową albo w szkole coś poszło nie tak. W momencie, gdy zapiszesz sobie 3 najgorsze skutki tych zdarzeń możesz uznać, że to jest właśnie to Twoje dno w tej sytuacji. I nie ma sensu dalej mnożyć kolejnych czarnych scenariuszy bo rozwiązanie ich jest nad Twoją głową na powierzchni.

Pozytywnie.

Drugim etapem wykorzystania siły pozytywnego myślenia jest znaleźć 3 możliwe scenariusze rozwiązania Twojego problemu i do każdego dopisanie sobie 3 prostych czynności które możesz wykonać natychmiast, żeby poprawić swoją sytuację. Co to oznacza w praktyce?

Przykład.

Straciłeś pracę i czujesz jakby ziemia rozstąpiła się pod Twoimi nogami. Już głowa podsuwa projekcję, niezapłacone rachunki, bark prądu i koszmar… brak internetu. NIE to za mało. Etap 1. pół roku bez pracy, brak jedzenia and głową wisi eksmisja z domu komornik już puka do drzwi. Najgorzej i najbardziej chcesz tego uniknąć, więc do roboty! Co robić?

Plan 1

Szybko znaleźć pracę, jeżeli nie możesz znaleźć takiej jaka była obniż wymagania, bo lepsza praca o niższym wynagrodzeniu, niż żadna. 3 rzeczy do zrobieni na już. Piszę CV, robię listę 10 miejsc do których chcę je złożyć, wysyłam. I następnego dnia to samo. Po co ta lista? Żeby wpisywać sobie kto odpowiedział na kiedy rozmowa jakie wynagrodzenie itd. Itp. Po tygodniu takiego działania będziesz miał 70 miejsc gdzie złożyłeś papiery i znacznie to ułatwi kontrolę nad mini bazą potencjalnych pracodawców.

Plan 2

Obdzwaniasz znajomych, czy koś nie słyszał może, żeby szukali pracowników. Zupełnie jak w sprzedaży, bo teraz to Ty stajesz się produktem i chcesz sprzedać swoją pracę. Ludzie nie lubią kupować ale lubią doradzać, więc nawet jak nie znają w danym momencie nikogo kto by taką pracę dla Ciebie miał, ważne jest to żeby wiedzieli, że szukasz.

Plan 3.

Daj się znaleźć. Bądź poszukiwanym a nie poszukującym. Masz internet, użyj go we właściwym celu, jest mnóstwo portali poszukujących pracowników, gdyż jak wspomniałem wcześniej stałeś się towarem a raczej twoje umiejętności stały się produktem, na którym ktoś zarobi, albo ty sam, albo ktoś inny i po drodze jeszcze zgarnie prowizję za polecenie i skojarzenie Ciebie pracownika z przyszłym pracodawcą.

Na tym krótkim przykładzie właśnie chciałem pokazać jak działa siła pozytywnego myślenia. Zamiast siedzieć z głową spuszczoną w dół i wyobrażać sobie jak źle teraz będzie, włącz pozytywne myślenie a dobre pomysły na rozwiązanie swojego problemu zaczną się mnożyć. Ważne jest to, żeby po wymyśleniu natychmiast zacząć działać, bo tylko działanie przynosi efekty.

Życzę wszystkim samych pozytywnych myśli nie tylko w dniu pozytywnego myślenia.

Opublikowany w Bez kategorii

Po co budować listę mailingową i jak?

Jak wiesz już z wpisu czy mailingi to przeszłość czy przyszłość przez jakiś czas pracowałem w tzw. Branży. Opisałem tam pokrótce moje skromne zdanie na temat tego jak jest a jak powinno być, ale nie o tym dziś.

Lista mailingowa.

Jak w temacie-pytaniu po co budować listę mailingową i jak to zrobić. Lista mailingowa nie jest niczym innym jak zbiorem adresów mailowych , które dobrowolnie pozostawiasz w miejscach które Cię interesują. W trakcie serfowania po internetach, czasem człowiek się natknie na jakąś ciekawą stronę, profil, bloga etc. Nie zawsze jest czas na to żeby prześledzić zamieszczone tam treści, natomiast można zapisać tą stronę w ulubionych i wrócić tam w dowolnej chwili. Jeżeli treści są dla Ciebie interesujące i ciekawy jesteś co nowego się tam pojawi, możesz regularnie zaglądać pod “ulubiony adres” lub zostawić swój adres mailowy, żeby po publikacji nowej treści przyszło Ci na skrzynkę mailową powiadomienie.

Coś za coś.

Oczywiście Twój adres w dzisiejszych czasach jest mega wartościowy i za pewne już o tym wiesz,więc zanim go gdzieś udostępnisz, polecam przeczytanie regulaminu przetwarzania danych osobowych czyli tzw. Polityki prywatności. Po co to czytać? Ano po to, żeby upewnić się, że administrator danych, zbiera adresy mailowe na potrzeby własnej autopromocji a nie dla podmiotów trzecich tzw. “Third-party data”, które trafiają następnie do hurtowni danych i nagle twoja skrzynka zapełnia się niechcianą korespondencją.

Po co ta lista?

Zebrana uczciwa i legalna lista mailingowa służy głównie do autopromocji, treści w przypadku bloga, produktów w e-sklepie, promocji, wyprzedaży w stacjonarnych sklepach lub punktach usługowych. Jest to pierwszy krok w nawiązaniu bliższej relacji pomiędzy tymi którzy coś oferują a tymi którzy tą ofertą się zainteresowali. Dzięki wymianie kontaktów teraz już wiadomo co i do kogo się wysyła i nie ma tu przypadku tak jak dzieje się to w wysyłkach komercyjnych na masę w poszukiwaniu osób zainteresowanych.

Jak zbierać te kontakty?

Przede wszystkim, żeby coś chcieć od ludzi najpierw trzeba coś dać od siebie. Walutą może być treść, darmowy produkt, próbka jakiegoś towaru. Wszyscy jesteśmy już wyczuleni na nieuczciwych wyłudzaczy danych i raczej każdy zastanawia się dwa razy zanim udostępni gdzieś swój adres mailowy.

W związku z powyższym ja nie jestem zwolennikiem nagabywania czytelników na każdym kroku, zostaw kontakt, wpisz maila. Moje zaproszenie do subskrypcji wygląda następująco:

I można je znaleźć tylko na stronie początkowej od której wszystko się zaczyna.

Powyższe okienko jest zintegrowane z systemem pocztowym Mailchimp, który od pierwszego dnia dba o bezpieczeństwo gromadzonych danych, oraz zabezpiecza je przed wyciekiem właśnie do third-party data, dzięki temu moi subskrybenci otrzymują komunikację tylko i wyłącznie o nowych wpisach na blogu. Oczywiście, jeżeli w przyszłości ogłoszę jakiś konkurs lub będę miał jakąś świetną ofertę dla moich czytelników absolutne prawo pierwszeństwa jest dla osób, które mi zaufały i podzieliły się ze mną swoim adresem mailowym. Zapraszam do zapisów na moją listę czytelników 🙂

Dziś wyjątkowo okienko zapisu znajduje się w tym poście:

Opublikowany w Bez kategorii

Rozmnażanie myśli.

Zasiadasz przed pustą kartką lub pustym ekranem monitora. Wiesz, że chcesz coś napisać ale w głowie również pustka. Niby tematy są na licie a jednak ten migający kursor pulsuje hipnotycznie. To jest ten moment, napisz pierwsze zdanie a stanie się magia. Bo to co wyróżnia Cię z tłumu to to, że zamiast planować coś zrobić, zacząłeś to robić a wtedy natychmiast zmienia się perspektywa.

W miarę jedzenia apetyt rośnie.

Pisanie bloga to nie jest copywriting, Twoja treść nie musi być dobrze skonstruowana, pod względem SEO, na kartce lub monitorze pojawiają się Twoje myśli. Na początku będzie to taki sam bałagan jaki siedzi w Twoje głowie, ale żeby zdać sobie z tego sprawę, musisz zapisać wszystko. Nie poprawiaj nie edytuj i nie zastanawiaj się jak to sformułować, żeby ludziom się podobało. Zupełnie nie o to chodzi.

Rzucanie sobie kłód pod nogi.

Przeczytałem gdzieś, że zanim zaczniesz, musisz wyszukać odpowiednie słowa kluczowe, albo sprawdzić jakie tematy się dobrze klikają w sieci. Może i tak, ale czy to pomoże Ci w swobodnym formułowaniu swoich myśli, czy już na starcie wepchnie Cię jakiś szablon w którym musisz się zmieścić. Dzieci w wieku szkolnym ucząc się pisać, nie znają żadnych reguł a swoje myśli i słowa zapisują wprost ze słuchu. Jest tam dużo błędów, które bardziej bawią niż złoszczą. Każdy zaczyna od zera to każdy musi mieć czas na popełnianie błędów. Pisanie to jest proces.

Jeden temat podsuwa kolejne.

Jeszcze przed chwilą, twoja głowa wydawała się pusta jak kartka jednak w trakcie pisania mózg jest niespokojny i przechodząc z tematu na temat nieśmiało podsuwa różne myśli w którą stronę ma podążać ten wątek. Wybierając jeden z nich nie ignoruj pozostałych dwóch, które się pojawiły, zapisz je na kartce i kontynuuj myśl przewodnią. Tak właśnie pączkują pomysły o czym pisać następnym razem.

Opublikowany w Bez kategorii

Stało się… pierwsze $ z Amazona.

Zaczynając swoją przygodę z Amazonem KDP, jak zwykle podchodziłem do tematu bardzo zachowawczo i ostrożnie. Już przy rejestracji gdzie trzeba podać dużo danych osobowych 5 razy sprawdzałem bezpieczeństwo połączenia, czy to nie jest jakaś kopia strony z tajemniczym rozszerzeniem itd, itp. Gdy wreszcie udało mi się przejść przez cały proces wszedłem do całkowicie nowej i nieznanej mi platformy w której zupełnie nie potrafiłem się poruszać.

Nauka.

Po miesiącu przeklikiwania się (jak zwykł mawiać mój szef), względnie pojąłem co gdzie jest i jak poruszać się po platformie poszukując różnych informacji. Wszystkie te działania oczywiście poprzedzone były wieloma godzinami na tutorialach YT i innych dostępnych materiałach. Można powiedzieć, że szkolenie trwało ponad miesiąc zanim pojawiła się na moim koncie pierwsza pozycja a był to zeszyt w linię.

Schemat.

Jak mawiają najtrudniej jest zacząć coś robić ale po pierwszej publikacji już wiedziałem, że będzie to proces powtarzalny, więc od razu przygotowałem sobie coś co nazwałem draftem informacyjnym do przyspieszenia wklejanych tekstów do serii. I tak powstała seria 9 kolorowanek, przez kolejny miesiąc nadal nic się nie działo na moim koncie a niestety w standardowym podglądzie nie ma informacji czy w ogóle ktoś ogląda twoje wypociny i z każdym kolejnym dniem narasta frustracja i zwątpienie czy to działa, czy można gdzieś zobaczyć to co wrzuciłem do tego gigantycznego wora Amazona?

Konsekwencja.

Mimo wątpliwości, dalej produkowałem coraz bardziej dopracowane pozycje, co do niektórych nawet musiałem kontaktować się z Amazonem w celu uwiarygodnienia swoich praw autorskich i tak stało się to moją codzienną rutyną, że zupełnie zapomniałem sprawdzać zakładkę “Reports” tylko tworzyłem, treści, formaty, okładki, spisywałem pomysły i nagle coś mnie tchnęło, żeby zajrzeć czy coś się ruszyło czy nie.

Radość.

Nawet nie wiesz jak wielka to radość, gdy nagle okazuje się, że sprzedało się nie 1 nie 2 a 5 książek twojej produkcji. Nawet nie chodzi o te kilka marnych dolców. To raczej kwestia działa czy nie działa i nagle okazuje się, że są ludzie którzy bez żadnej reklamy i namawiania, są to ludzie całkowicie obcy gdzieś po drugiej stronie globu, kupują twoje autorskie produkty. Już daaawno nie czułem takiej satysfakcji i radości z tego co robię i nabrałem jeszcze większego apetytu, żeby robić więcej.

Nigdy się nie poddawaj… rób tym co masz tu i teraz a na efekty przyjdzie pora.

Opublikowany w Bez kategorii

O czym pisać na blogu?

Jak każdy początkujący twórca zapewne zastanawiasz się o czym pisać na swoim blogu? Czy w ogóle ktoś to będzie czytał? Są jakieś reguły SEO, SEM itd itp. Z własnego doświadczenia, mogę Ci zdradzić jedną i niezawodną regułę prowadzenia bloga… , ale o tym później.

Początkowa euforia.

Nie wiem jak Ty, ale ja zawsze gdy zaczynam coś nowego to jestem na maxa podekscytowany i zaangażowany. Mam 100 pomysłów na to jak to będzie wyglądało i ten początkowy stan tworzenia czegoś od odstaw nakręca mnie do działania. Oczywiście po pewnym czasie to mija i pojawiają się pierwsze zagadki do rozwiązania jak coś zrobić, żeby działało i o czym pisać a gdzie podpiąć link, żeby klikało i inne rozkminki blogerskie.

Wena twórcza.

Zabrzmiało to co najmniej jak początek epopei, ale nie ma się co śmiać. Wena jest potrzebna do wszystkiego. Czytanie,pisanie, grafika, sprzątanie czy zmywanie, bez weny ani rusz. Pomysły pojawiają się w różnych okolicznościach dnia a czasem nawet nocy, wtedy szybko zapisuję je w notesie w telefonie, albo w kalendarzu. Później trafiają do mojej tabeli tematów gdzie są już podziały na wątki plan publikacji itd.

Eliminacja przeszkadzajek.

Jak wspomniałem powyżej, publikacja wpisu wiąże się z wykonaniem szeregu różnych czynności, podpięcie wpisu do właściwej kategorii, wgranie treści dodanie zdjęcia, wcześniej zrobienia tego zdjęcia, o tagowanie, podlinkowanie, napisanie zajawki, ble,bla,ble. STOP! Nigdy nie piszę bezpośrednio na blogu. Po pierwsze primo dzieje się tam to wszystko i jeszcze więcej, po drugie primo ultimo, jest to niebezpieczne dla samej treści, gdyż zawsze może się przeładować strona, może być chwilowy zanik neta i to co nie było zapisane znikło. Ups… sit hapens (celowo błędnie)

W celu uniknięcia wszystkich przeszadzajek, robię pyszną kawusię z takiego zaparzacza:

Włączam tryb samolotowy w kompie i telefonie, odpalam moją listę wpisów oraz edytor tekstu i zaczynam pisać.

Niezawodna reguła.

Skupienie na jednej czynności w danym momencie to jest właśnie moja niezawodna reguła na to, żeby zrobić jak najwięcej. Piszę, piszę i piszę, wpis po wpisie, artykuł po artykule, tylko tekst, bez żadnych dodatków w formie linków, zdjęć i innych rozpraszaczy. Ta metoda pozwala mi przygotować treści na cały tydzień co więcej, w trakcie procesu gdy pojawia się jakaś złota myśl ją również zapisuję w nawiasie wpisu np [tu foto] albo [tu link]. Efektywność tej metody zwiększyła moją produktywność 7 krotnie, polecam 🙂 Wiadomo, że po zakończeniu wszystko się czyta jeszcze wielokrotnie i wtedy jest czas na edycję.

Processing wpisu.

Gdy mam już napisaną małą nowelkę całotygodniowych wpisów, zaczynam edycję, obróbkę czy tak ładnie z angielska content processing. Na ten procesing składa się przygotowanie grafik w Canvie, linków i wrzucenia wszystkiego do właściwych folderów, tak, żeby wszystko było pod ręką, bo publikacja wpisów to już zupełnie inna bajka, która nie znosi trybu samolotowego ani w kompie ani w telefonie.

Opublikowany w Bez kategorii

Mailingi to już przeszłość czy przyszłość?

Co to są w ogóle mailingi? Każdy z nas kojarzy je raczej z zapachną skrzynką niechcianymi ofertami reklamowymi i słusznie, bo na pierwszy rzut oka to właśnie są mailingi czyli korespondencja seryjna wysyłana do grupy osób czyli tzw listy mailingowej. Ale czy tak to powinno wyglądać?

Przyznam, że na mojej osi czasu praca nad mailingami zajęła całkiem spory odcinek, bo około 2 lat zajmowałem się dokładnie przygotowaniem, planowaniem i realizacją komercyjnych wysyłek mailingowych. I z mojej perspektywy takie wysyłki mają swoje uzasadnienie ze względu na realną efektywność i skuteczność tych działań. Natomiast zupełnie inną kwestią jest sposób ich realizacji, który w dużej mierze jest wymuszony przez klientów. Chcą oni w bardzo krótkim czasie osiągnąć swój cel. A celem tym jest zgromadzenie określonej liczby kliknięć w ich stronę internetową, e-sklep czy wydarzenie, które promują. Dlatego znaczna część kampanii jest realizowana zgodnie z tymi wytycznymi a co za tym idzie cały internet jest zalewany często niechcianą korespondencją mailową. Dlaczego tak się dzieje?

Jak nie wiadomo o co chodzi, to…

Dokładnie, chodzi o pieniądze. Klient zawsze chce kupić wszystko najtaniej i w najlepszej jakości a to jak wiemy nie zawsze idzie w parze. Dostępne na rynku, tematyczne bazy mailingowe mają swoją cenę i to raczej nie powinno nikogo dziwić bo budowa takiej bazy trwa często latami a dbałość o jej jakość wymaga pielęgnacji i żaden właściciel takiej bazy nie pozwoli na codzienne wysyłki przypadkowych maili do przypadkowych osób czyli popularnego spamu. Jeżeli już zechce wpuścić jakiś pomiot zewnętrzny do emisji to wysyłka taka musi nieść za sobą konkretną wartość dla osób znajdujących się w bazie a komunikacja powinna być dopasowana do zainteresowań tej grupy. I w tym momencie klops, bo reklamodawca nie chce ani przygotować treści ani oferty specjalnej no i na koniec oczywiście nie chce też zapłacić adekwatnej ceny za taką zoptymalizowaną wysyłkę. Nic nie szkodzi.

Klient nasz Pan.

Oczywiście, żadna firma zajmująca się realizacją takich projektów nie odprawi klienta z kwitkiem,bo rynek tylko na to czeka. Ile razy w życiu słyszałeś a bo tam jest taniej i zrobią dokładnie to czego ja potrzebuję. Owszem, można wszystko zrobić taniej. A teraz otwórz swoją skrzynkę mailową i policz ile dziś dostałeś tanich wysyłek, które zupełnie cię nie interesują… No właśnie czy taniej to zawsze lepiej?

RODO nie wiele zmieniło w temacie bo jest to tylko narzędzie prawne, które umożliwia Ci w dokładniejszy sposób chronić swoje dane osobowe, ale każda komercyjna baza na rynku takie zgody posiada, więc kampanie lecą dalej. A co można by zmienić, żeby poprawić tą sytuację?

Ja uważam, że sam mailing jako narzędzie jest doskonałym sposobem na komunikację z klientem. W dzisiejszych czasach kapanie reklamowe są tak intensywne, że już faktem stało się powiedzonko, otwieram lodówkę a tam reklama, ba nawet zanim ją otworzysz na drzwiach już wisi kolejny nośnik reklamowy LCD 🙂 W tej masie wszystko do wszystkich, brakuje personalizacji, komunikatu skierowanego wprost do Ciebie na temat który cię interesuje. I właśnie taką komunikacją są wysyłki do bazy własnej. Każda firma, osoba fizyczna, podmiot gospodarczy, powinien mieć swoją własną bazę mailingową klientów bo jest to najskuteczniejszy sposób spersonalizowanej komunikacji marki z klientem. Bez spamu i przypadkowych ofert.