Opublikowany w Blogowanie

Jak założyć bloga na WordPress za darmo?

Cześć. Jeżeli tu jesteś, zapewne przyszedł Ci co głowy pomysł… A może by tak założyć bloga, który będzie coś zarabiał na boku? Albo chciałbym podzielić się swoją wiedzą na jakiś temat, żeby umocnić swoją pozycję zawodową. Nie ważne! Najważniejsze jest to, że pojawił się w głowie taki pomysł. Tylko od czego zacząć, jest tyle informacji i tyle możliwości, że można się w tym wszystkim pogubić. W tym wpisie przeczytasz jak przebiegła moja droga i może będzie to również twoją drogą, zapraszam.

2 opcje, dla każdego co innego.

Na wstępie warto zaznaczyć, że WordPress jest rozwijany w dwóch kierunkach. Jako użytkownicy możemy zdecydować się na instalację CMS (ang. Content Management System) na własnym serwerze lub też skorzystanie z platformy internetowej WordPress.com. W pierwszym przypadku potrzeba trochę więcej wiedzy, w drugim proces jest zdecydowanie prostszy. Jednak druga opcja, zakładając wariant darmowy, wiąże się z banerami reklamowymi znajdującymi się pod Twoim wpisem.

Przyznam szczerze, że czesząc internety w trakcie przygotowań do założenia pierwszego bloga wszystkie znaki wskazywały mi drogę nr 1, której zresztą uległem i zainstalowałem CMSa skonfigurowałem wszystko, kupiłem domenę postawiłem wszystko jak należy, ale zajęło mi to tyle czasu i pożarło taką ilość energii, że zabrakło jej ja tworzenie wpisów na bloga 🙂

WordPress.org dla ambitnych.

Aby założyć własną instancję WordPressa (opcja 1) należy podjąć szereg kroków, które początkujących mogą skutecznie odstraszyć. Przytoczę je poniżej, lecz należy pamiętać, że zawsze pozostaje możliwość utworzenia najpierw bloga w serwisie WordPress.com. Dlatego niech poniższa lista Cię nie zniechęca.

Aby zainstalować WordPress u siebie należy:

  • kupić własny hosting, domenę i dostęp do FTP, wszystko zabezpieczyć SSL
  • utworzyć bazę danych na swoim serwerze,
  • skonfigurować plik wp-config.php,
  • wgrać uprzednio rozpakowaną paczkę z plikami WP na serwer,
  • uruchomić instalację oprogramowania za pośrednictwem przeglądarki.

Na pierwszy rzut oka, wygląda na coś mega skomplikowanego, jednakże po zapoznaniu się z kilkoma poradnikami a nawet filmikami instruktażowymi na YT spokojnie, każdy jest w stanie to ogarnąć. Nie ukrywam, że potrzeba trochę czasu, żeby sobie wszystko poukładać, ale po zakończeniu wszystkich procesów, staniemy się niezależnymi użytkownikami WordPress.org z caaałym dobrodziejstwem inwentarza 🙂

Eliminacja przeszkadzajek.

Dla początkujących blogerów bez wiedzy informatycznej polecam skorzystanie z platformy WordPress.com, ponieważ nie wymaga to żadnej dodatkowej wiedzy, a zawężony wachlarz dostępnych modyfikacji sprawia, że trudniej jest coś zepsuć.

Poligon doświadczalny.

Na początek zapoznaj z podstawowymi funkcjami i sposobem działania WordPressa. Nie pakuj się w dodatkowe koszty, załóż konto na WordPress.com a po 3 miesiącach zdecydujesz czy ten typ pracy Ci odpowiada.

P.S. Reklamy można usunąć wykupując przynajmniej najniższy pakiet, który daje dużo nowych możliwości, ale o tym kiedy indziej.

8 kroków do własnego bloga:

Krok 1.

Wejdź na stronę https://pl.wordpress.com/ i kliknij “Stwórz stronę”:

Krok 2.

Podaj adres mailowy nazwę użytkownika i wymyśł hasło.

Krok 3.

Wybierz kategorię tematyczną swojego bloga (do celów statystycznych WordPress.com):

Krok 4.

Wybierz, jak ma wyglądać strona główna:

Krok 5.

Wybierz jeden z wielu ogólnodostępnych motywów, tu możesz stracić sporo czasu, więc Ci ułatwię. Wybierz którykolwiek, później możesz zmieć w dowolnym momencie bez utraty treści, więc się nie rozpraszaj.

Krok 6.

Wybierz adres swojego bloga. Sprawdź dostępne domeny, najbardziej pasujące do twojego bloga. Przez pierwszy rok wszystko jest za darmo (czyli za reklamy 🙂 )

Krok 7.

Twoim oczom ukażą się trzy warianty – Free, Premium i Business. Aby nie narażać się na dodatkowe koszty wybieramy Free:

Krok 8.

Zdefiniuj swoje dane logowania i stwórz konto:

Hello Word!

Od dziś jesteś blogerem! … Nie, nie jesteś 😦 Tak samo jak nie jesteś kierowcą, gdy posiadasz auto, albo nie jesteś kucharzem gdy posiadasz kuchnię. WordPress, otwiera przed Tobą nowe możliwości, ale to jak dalej potoczą się Twoje losy, zależy już tylko od Ciebie. Powodzenia!

Opublikowany w Bez kategorii

Założenia, plany, cele a ich realizacja. Czy metoda 30+ działa?

Gdy w listopadzie pisałem artykuł “Co to jest metoda 30+” jeszcze nie wiedziałem co się wydarzy dwa miesiące później. Założenie było proste, rób tym co masz tu i teraz, nie wyszukuj problemów tylko je rozwiązuj. Nie spędzaj godzin na planowaniu tylko każdą wolną chwilę przeznacz na działanie. Co z tego wyszło dowiesz się w treści poniżej.

Sport + odchudzanie.

Moja metoda ma swe korzenie właśnie w sporcie, dlatego od tego zacznę. Pomysł na ponowne rozpoczęcie treningów wziął się z dużej nadwagi 107kg i idącego za tym złego samopoczucia. Postanowiłem przez 30 dni codziennie wykonywać proste ćwiczenia. Najtrudniej było utrzymać ten rygor, bo baaaardzo mi się nie chciało, ale wiedziałem, że jeżeli przyjdą pierwsze efekty maszyna zacznie działać. Po pierwszym miesiącu waga spadła o 7kg!!! I o to chodziło. Zaczęła układać się regularność i dochodziły kolejne drobne ćwiczenia, zmieniła się dieta i sposób myślenia. Dziś w 3 miesiącu stosowania mojej metody motywacji samego siebie ważę już 20kg mniej!!! Jak dla mnie szok.

Praca + nauka.

Widząc, że systematyczność i konsekwencja w działaniu przynosi efekty, postanowiłem przetestować moją metodę 30+ również w nauce, czyli szkoleniu się w nowych dla mnie obszarach i w biznesie mobilnym, którego częścią jest również ten blog. Co się stało? Zaplanowałem, że napiszę 30 artykułów na różne tematy, które mnie interesują bez analizy SEO, bez podążania za trendami, po prostu to co przyjdzie mi do głowy w dowolnym momencie, później w trakcie nauki Amazona KDP pojawił się pomysł na 30 książek lub zeszytów czy właściwie jednostek. A we wpisie “ Co to jest metoda 30+” nawet poszalałem z innymi opcjami. Teraz po 3 miesiącach, powstało 40 artykułów na blogu w 2 językach, 60 publikacji na Amazonie, 30 Tweetów, 30 wpisów na Linkedin, 15 postów na FB i 15 fotek na Insta co w sumie zbudowało niespodziewany zasięg od 0 do 4k odsłon ruchu w 100% organicznego. Jak dla mnie szok.

Co dalej?

Ponieważ sprawdziłem, że działa w sporcie działa w pracy na 5 kanałach ruszam dalej i kontynuuję moją konsekwentną i systematyczną pracę. W kolejce czeka YT, Podcast i Tik Tok. Jak uważasz, od czego powinienem zacząć i która z form konsumpcji treści jest Ci bliższa filmy na YT, audycje w podcast czy krótkie formy video na Tik Tok? Zostaw proszę info w komentarzu. I druga bardzo ważna kwestia. Na które tematy położyć większy nacisk. Bo statystyki nie kłamią i liderami są kwestie techniczne związane z prowadzeniem bloga, Amazon KDP jako sposób na biznes mobilny i szczegóły prowadzenia food trucka. Tu również chętnie poznam Twoją opinię. Jeżeli pod wpisem znajdę chociaż 30+ komentarzy… Jak dla mnie to będzie szok 🙂

Opublikowany w Bez kategorii

Oscylator Kontentu – Jak przedłużyć życie Twojego wpisu o 9 dni?

Co to jest oscylator kontentu? Po co go robić ? Czy w ogóle działa?

Jeżeli piszesz bloga, albo jakiekolwiek treści publicznie to znaczy, że chcesz dotrzeć do jak największej liczby czytelników. Wpis, artykuł napisany, przygotowana grafika i poszło… Wciśnięty guzik publikuj. Myślisz sobie, no to się będzie działo…

NIE!!! , nic się nie będzie działo, nikt nie wie, że coś nowego wpadło do sieci, Twój tekst jest ziarnkiem pisku na internetowej pustyni.

Jak promować treści?

Jeżeli chcesz, żeby ktokolwiek oprócz Ciebie twojej mamy, koleżanki i babci przeczytał twoje wypociny, musisz o tym powiedzieć ludziom. Algorytm googla nie czyta treści tylko analizuje zachowania, więc żeby zaprosić ludzi do przeczytania Twoich treści, trzeba zastosować oscylator kontentu… ale co to w ogóle jest?

Ustawienia edytora treści.

Podczas ustawień swojego edytora blogowego,bez względu na to czy jest to WordPress czy jakikolwiek inny, masz możliwość połączenia czy też sparowania swoich kont na social mediach. Bardzo fajne ułatwienie,bo po przygotowaniu wpisu, za jednym kliknięciem linki do tego artykułu pojawią się wszędzie, aaallleeee to nie to tu chodzi.

Treść żyje 5 razy a może i więcej.

Oscylator to Twoje narzędzie do przedłużenia, życia Twojego artykułu w sieci. Myślisz sobie, ale zara przecie jak już opublikowałem to ten artykuł jest dostępny i każdy może go sobie czytać kiedy chce, więc żyje. Nic bardziej mylnego. Jeżeli w jednym momencie publikujesz swoją treść rozsyłając linki wszędzie po analizie ruchu na stronie zobaczysz 1 dniowy pik i powolny spadek zainteresowania, aż do całkowitej śmierci. Jak temu zaradzić?

Wydłużanie czasu uwagi.

Po napisaniu tekstu od razu weź pod uwagę wszystkie swoje kanały w social mediach i przygotuj krótkie pigułki informacyjne z zajawką twojego artykułu. Następnie w swoim planie edycji przygotuj daty z przesunięciem co dwa dni na każdym z kanałów, czyli np. Styczeń:

DataBLOGFBLinkedInINSTATweeter
01.01.2020Wpis 1    
02.01.2020     
03.01.2020 Zajawka wpis 1   
04.01.2020     
05.01.2020  Zajawka wpis 1  
06.01.2020     
07.01.2020   Zajawka wpis 1 
08.01.2020     
09.01.2020    Zajawka wpis 1

Nie zawsze droga na skróty jest krótsza.

Po co tyle zachodu, skoro jest przecież automatyczna edycja wszędzie? Właśnie po to, żeby czytelnicy pojawiali się co chwila z innego źródła informując tym samym algorytm googlowy, że na tej stornie jest coś ciekawego, bo ludzie tam walą drzwiami i oknami 🙂 No troszkę mnie poniosło, bo przy pierwszym wpisie będzie to po 3 osoby z każdego z kanałów, ale nie zniechęcaj się, stosując tą metodę możesz być pewny, że życie twojego artykułu wydłuży się o co najmniej 9 dni a dodatkowo pojawi się na twojej stronie nie 5 osób ale 5×5 czyli co najmniej 25 🙂 Dodatkowo zalecam zastosowanie oscylatora w połączeniu z metodą 30+ o której znajdziesz więcej w tym wpisie —> O tu kliknij a w kwestii porządkowania wyglądu swojego bloga poczytasz TUTAJ. Życzę owocnej pracy i pamiętaj, że wartościowy kontent broni się sam. A co by było jak dodatkowo pojawiłbyś się w 5 kolejnych miejscach ze swoją zajawką wpisu 1 … 🙂 SPRAWDŹ.

Opublikowany w Bez kategorii

O czym pisać na blogu?

Jak każdy początkujący twórca zapewne zastanawiasz się o czym pisać na swoim blogu? Czy w ogóle ktoś to będzie czytał? Są jakieś reguły SEO, SEM itd itp. Z własnego doświadczenia, mogę Ci zdradzić jedną i niezawodną regułę prowadzenia bloga… , ale o tym później.

Początkowa euforia.

Nie wiem jak Ty, ale ja zawsze gdy zaczynam coś nowego to jestem na maxa podekscytowany i zaangażowany. Mam 100 pomysłów na to jak to będzie wyglądało i ten początkowy stan tworzenia czegoś od odstaw nakręca mnie do działania. Oczywiście po pewnym czasie to mija i pojawiają się pierwsze zagadki do rozwiązania jak coś zrobić, żeby działało i o czym pisać a gdzie podpiąć link, żeby klikało i inne rozkminki blogerskie.

Wena twórcza.

Zabrzmiało to co najmniej jak początek epopei, ale nie ma się co śmiać. Wena jest potrzebna do wszystkiego. Czytanie,pisanie, grafika, sprzątanie czy zmywanie, bez weny ani rusz. Pomysły pojawiają się w różnych okolicznościach dnia a czasem nawet nocy, wtedy szybko zapisuję je w notesie w telefonie, albo w kalendarzu. Później trafiają do mojej tabeli tematów gdzie są już podziały na wątki plan publikacji itd.

Eliminacja przeszkadzajek.

Jak wspomniałem powyżej, publikacja wpisu wiąże się z wykonaniem szeregu różnych czynności, podpięcie wpisu do właściwej kategorii, wgranie treści dodanie zdjęcia, wcześniej zrobienia tego zdjęcia, o tagowanie, podlinkowanie, napisanie zajawki, ble,bla,ble. STOP! Nigdy nie piszę bezpośrednio na blogu. Po pierwsze primo dzieje się tam to wszystko i jeszcze więcej, po drugie primo ultimo, jest to niebezpieczne dla samej treści, gdyż zawsze może się przeładować strona, może być chwilowy zanik neta i to co nie było zapisane znikło. Ups… sit hapens (celowo błędnie)

W celu uniknięcia wszystkich przeszadzajek, robię pyszną kawusię z takiego zaparzacza:

Włączam tryb samolotowy w kompie i telefonie, odpalam moją listę wpisów oraz edytor tekstu i zaczynam pisać.

Niezawodna reguła.

Skupienie na jednej czynności w danym momencie to jest właśnie moja niezawodna reguła na to, żeby zrobić jak najwięcej. Piszę, piszę i piszę, wpis po wpisie, artykuł po artykule, tylko tekst, bez żadnych dodatków w formie linków, zdjęć i innych rozpraszaczy. Ta metoda pozwala mi przygotować treści na cały tydzień co więcej, w trakcie procesu gdy pojawia się jakaś złota myśl ją również zapisuję w nawiasie wpisu np [tu foto] albo [tu link]. Efektywność tej metody zwiększyła moją produktywność 7 krotnie, polecam 🙂 Wiadomo, że po zakończeniu wszystko się czyta jeszcze wielokrotnie i wtedy jest czas na edycję.

Processing wpisu.

Gdy mam już napisaną małą nowelkę całotygodniowych wpisów, zaczynam edycję, obróbkę czy tak ładnie z angielska content processing. Na ten procesing składa się przygotowanie grafik w Canvie, linków i wrzucenia wszystkiego do właściwych folderów, tak, żeby wszystko było pod ręką, bo publikacja wpisów to już zupełnie inna bajka, która nie znosi trybu samolotowego ani w kompie ani w telefonie.

Opublikowany w Bez kategorii

Praca nad blogiem. Jak poprawić jego wygląd i uporządkować.

Gdy zaczynałem dwa miesiące temu pracę nad blogiem to najważniejszą kwestią dla mnie było to, żeby po prostu pisać i publikować. Zupełnie nie zastanawiałem się nad jego układem,wyglądem i uporządkowaniem. Po prostu chciałem działać zgodnie z zasadą rób tym co masz tu i teraz. Po kilkunastu wpisach przejrzałem bloga na telefonie i okazało się, że jest on trochę chaotyczny 🙂

Bo na początku był chaos…

Noworoczne porządki były trudniejsze niż myślałem, bo na samym wyborze szaty graficznej spędziłem kilka godzin. Z jednej strony podobały mi się takie z dużymi zdjęciami w tle z drugiej wiedziałem, że 60% ruchu pochodzi z mobila, więc wybór padł na bardzo prosty i przejrzysty moim zdaniem szablon. To jednak był dopiero początek. Nagle pojawiło się 10 nowych funkcji i zakładek które można zamieścić w formie podstron, stron głównych lub wigetów.

Klęska urodzaju.

Zajarany możliwościami jakie otworzyły się przede mną wpakowałem wszystko na stronę główną. Po publikacji okazało się, że podczas świąt nie tyko moja choinka świeci jak w Vegas, ale mój blog też 🙂

W jednym z wcześniejszych wpisów wspominam o eliminacji przeszkadzajek i rozpraszaczy a moja strona była tak naładowana wodotryskami, że właściwie treść stała się zbędna. I znowu przebudowa i poszukiwanie spokoju i przejrzystości. Właściwe to efekt końcowy na dzień dzisiejszy jest umiarkowanie poprawny, brakuje mi jeszcze tylko jednej bardzo potrzebnej funkcji, ale o tym napiszę nieco szerzej w którymś z następnych wpisów.

UX

To co mogę polecić każdemu, kto zaczyna coś tworzyć to co jakiś czas spróbować przebrnąć przez to jako czytelnik w przypadku bloga, widz w przypadku video czy słuchacz w audycji zwanej podcastem.

Czasem tak dużo mamy w głowie i wszystkim tym chcemy się natychmiast podzielić z innymi, że powstają artykuły, filmy czy audycje o długości nie do przejścia. Więc ja będę się pilnował i postaram się produkować krócej a częściej i raczej bez rozbudowanych wielowątkowych treści. Niech każdy znajdzie to czego akurat szuka tu i teraz. Acha ten UX to oczywiście skrót od User Experience czyli  produkowanie treści ze szczególnym zwróceniem uwagi na to, aby interakcja z nimi dostarczała użytkownikom pozytywnych doświadczeń. I właśnie takich życzę sobie i Tobie.

Opublikowany w Bez kategorii

Co to jest metoda 30+ ?

Słyszałem i czytałem o wielu różnych sposobach na zmuszenie się do zrobienia czegoś. Jedna z nich to 20/80 inna rób tym co masz tu i teraz, albo rób cokolwiek. Przyznam szczerze, że z natury jestem raczej leniwy i z chęcią odpuszczam różne tematy jeżeli mi się nie chce. Zupełnie inaczej sprawa ma się, jeżeli widzę w czymś jakiś cel a wykonanie jakiś czynności prowadzi do tego celu, wtedy nawet jak mi się nie chce to przypominam sobie po co to robię i po krótkiej walce z myślami działam.

Za pewne każdy ma swój sprawdzony sposób na walkę z leniem mój autorsko nazwałem 30+ może dlatego, że już od 30 roku życia muszę ją co jakiś czas stosować.

Pierwszy raz kiedy została wprowadzona dotyczył sportu w moim życiu. Jak już wspomniałem jestem raczej leniwy więc zmuszenie się do jakiejkolwiek aktywności sportowej nie przychodzi mi łatwo. W związku z tym pierwsze to wyznaczenie celu ale możliwego do osiągnięcia nie później niż po 30 dniach. Na przykład chcę schudnąć 5 kg. Następnie wyznaczam sobie 30 dniowy plan do osiągnięcia tego celu w postaci codziennych bardzo lekkich ćwiczeń, gdyż w całej tej metodzie chodzi o to, żeby się nie wypalić już na starcie a dotrzeć do pierwszego celu.

W skład takiego planu mogą wchodzić na początek zwykłe poranne 3 ćwiczenia, które zajmą nie więcej niż 15 min. 10 przysiadów, 10 pompek, 10 brzuszków, najważniejsze, żeby było to codziennie o tej samej porze tak, żeby stało się oczywiste, że mam no to czas. Na początku ćwiczyłem wieczorami, ale gdy kilka razy musiałem odpuścić bo coś tam… każda wymówka jest dobra 🙂 przesunąłem ćwiczenia na poranek i zakodowałem, że jest to część porannej kosmetyki nieodłączna od mycia zębów.

Po pierwszych 7 dniach, dzieje się coś ciekawego.

Okazuje się, że mimo początkowej niechęci i wstrętu do wstawania o pół godziny wcześniej, organizm przestawia się i koduje, że jest coś do zrobienia i wręcz domaga się tych ćwiczeń nawet w weekend.

Później pobudzone mięśnie, wysyłają sygnały do innych części ciała, że jest fajnie i włącza się myślenie co by tu jeszcze dodać do tych podstawowych ćwiczeń… a może by tak wyjść na poranny spacer?

Jak zapewne się domyślasz, po 7 dniach spacerowania, pojawia się 7 dni biegania, 7 dni jazdy na rowerze i nagle po 30 dniach, poranne “treningi” z 15 min rosną do 45 min a Ty zamiast zrzucić 5kg gubisz 8 i to bez żadnej głodówki diety cud itp.

Skoro to działa w kwestii sportu, może spróbować jak działa w innych okolicznościach.

Postanowiłem to sprawdzić co stanie się, gdy moją metodę 30+ zastosuję w pracy.

Pierwszym krokiem było zaplanowanie i wydanie 30 prostych książeczek i zeszytów na Amazon KDP, nieśmiało wspomnę, że o istnieniu tejże platformy dowiedziałem się miesiąc temu więc nie robię tego intuicyjnie, ale masę czasu potrzebowałem na ogarnięcie o co tam chodzi.

Drugim jest 30+ w blogowaniu co czynię właśnie pisząc tego posta, czają się jeszcze 30+FB, 30+Insta, 30+Twitter, 30+YouTube, 30+Podcast, 30+TikTok, 30+LinkedIn … ojojoj chyba się troszkę zagalopowałem 🙂

Na zakończenie dodam tylko, że mój internetowy guru GaryVee 14.11.2019 w dniu swoich urodzin opublikował poradnik jak w ciągu 1 dnia, opublikować 64 porcje kontentu w internetach na różnych platformach, więc może się jednak nie zagalopowałem, kto wie?