
Zasiadasz przed pustą kartką lub pustym ekranem monitora. Wiesz, że chcesz coś napisać ale w głowie również pustka. Niby tematy są na licie a jednak ten migający kursor pulsuje hipnotycznie. To jest ten moment, napisz pierwsze zdanie a stanie się magia. Bo to co wyróżnia Cię z tłumu to to, że zamiast planować coś zrobić, zacząłeś to robić a wtedy natychmiast zmienia się perspektywa.
W miarę jedzenia apetyt rośnie.
Pisanie bloga to nie jest copywriting, Twoja treść nie musi być dobrze skonstruowana, pod względem SEO, na kartce lub monitorze pojawiają się Twoje myśli. Na początku będzie to taki sam bałagan jaki siedzi w Twoje głowie, ale żeby zdać sobie z tego sprawę, musisz zapisać wszystko. Nie poprawiaj nie edytuj i nie zastanawiaj się jak to sformułować, żeby ludziom się podobało. Zupełnie nie o to chodzi.
Rzucanie sobie kłód pod nogi.
Przeczytałem gdzieś, że zanim zaczniesz, musisz wyszukać odpowiednie słowa kluczowe, albo sprawdzić jakie tematy się dobrze klikają w sieci. Może i tak, ale czy to pomoże Ci w swobodnym formułowaniu swoich myśli, czy już na starcie wepchnie Cię jakiś szablon w którym musisz się zmieścić. Dzieci w wieku szkolnym ucząc się pisać, nie znają żadnych reguł a swoje myśli i słowa zapisują wprost ze słuchu. Jest tam dużo błędów, które bardziej bawią niż złoszczą. Każdy zaczyna od zera to każdy musi mieć czas na popełnianie błędów. Pisanie to jest proces.
Jeden temat podsuwa kolejne.
Jeszcze przed chwilą, twoja głowa wydawała się pusta jak kartka jednak w trakcie pisania mózg jest niespokojny i przechodząc z tematu na temat nieśmiało podsuwa różne myśli w którą stronę ma podążać ten wątek. Wybierając jeden z nich nie ignoruj pozostałych dwóch, które się pojawiły, zapisz je na kartce i kontynuuj myśl przewodnią. Tak właśnie pączkują pomysły o czym pisać następnym razem.