
Początek roku to dla większości osób, czas postanowień. Bardzo często chcemy pozbyć się nałogów i zadbać o swoje zdrowie. Jeszcze 1 stycznia na małym kacyku, powtarzamy sobie jak mantrę, od jutra zaczynam… Jednak gdy po sylwestrowy kurz opadnie z realizacją naszych postanowień bywa różnie.
Motywacja.
Załóżmy jednak ten optymistyczny wariant, że jednak przełamaliśmy nasz opór wewnętrzny i udało się zacząć, bo jak ze wszystkim najtrudniej jest zacząć. Po pierwszych 7 dniach jesteśmy pełni zapału a efekt nowości i chęci osiągnięcia celu pcha nas do przodu. Po kolejnych kilku dniach gdy pojawiają się pierwsze skurcze i zakwasy a nasza kanapa woła nas z tęsknotą, zaczynają pojawiać się pierwsze wątpliwości. Po co mi to przecież nie było aż tak źle, może dziś odpuszczę a jutro nadgonię. Dziś boli mnie głowa, dziś coś nie jestem w formie. STOP! Właśnie dlatego, że nie byłem w formie zacząłem to robić więc o co chodzi?
Jak znaleźć wewnętrzną moc?
Często słyszysz, że jedyną barierą jesteś TY sam a wszystko jest w Twojej głowie. To prawda, ale tylko jako ogólnik. Co zrobić gdy po prostu Ci się nie chce? Dla mnie dobrym rozwiązaniem jest określenie konkretnego krótko terminowego celu, który jest na wyciągnięcie… nogi? Konkretnie, do końca miesiąca będę ćwiczył 3 razy w tygodniu i rzucę 2,4,6 kg. I cel ten zapisać sobie tam gdzie lubisz w kalendarzu papierowym lub elektronicznym. To proste, ale musi być coś jeszcze. Dopisz 3 powody dla których to robisz oraz ustal sam ze sobą jaką otrzymasz nagrodę za zrealizowanie tego celu. Jak masz w głowie, że nic nie musisz ale robisz to z jakiegoś konkretnego powodu i dodatkowo czeka na Ciebie nagroda to jakoś bardziej się chce. Bardzo pomocny jest dzienniczek ćwiczeń, nic tak bardzo nie smuci jak puste rubryki w miejscach gdzie powinny być zapisane wyniki wykonanych ćwiczeń. Ja zapisywałem wszystko w telefonie i w zeszycie a później trafiłem na coś takiego:


Są to gotowe dzienniczki ćwiczeń w których można wprowadzić swoje notatki, bez przygotowywania tabelki i innych rozpraszaczy. Powyższe linki są moją afiliacją, więc jeżeli też chcesz korzystać z takiego notesu, będzie mi bardzo miło jak zakupisz go właśnie z tej strony.
Jak osiągnąć duże cele? Idąc do nich małymi krokami.
Powyższa metoda pomaga przełamać wewnętrzny opór, bo gdy uda nam się osiągnąć swój mikro cel i dodatkowo “wypłacimy” sobie nagrodę, apetyt rośnie w miarę jedzenia, znaczy ćwiczenia 🙂 4,8,16 kg i zanim się obejrzysz z kilku małych i niezbyt wymagających ćwiczeń budujesz cały plan treningowy a stare złe nawyki odchodzą w zapomnienie. Gdy ćwiczysz regularnie i wiesz ile pracy kosztuje Cię każdy zrzucony kilogram, podczas zakupów dwa razy zastanowisz się czy na pewno chcesz kupić te chipsy i słodycze. Twój organizm instynktownie podpowiada Ci co jest dla niego zdrowe. Jest jednak pewna wada tej metody. To jest maraton a nie sprint. I na efekty trzeba poczekać.
Droga na skróty.
W dzisiejszych zabieganych czasach oczekujemy szybkiej gratyfikacji i natychmiastowych efektów. Rynek tylko na to czeka. Można znaleźć mnóstwo suplementów diety, które przyspieszają cały proces.



To tylko kilka które udało mi się znaleźć. Ich opisy są ciekawe a opisane efekty zaskakujące. Ważne jest to żeby obrać własną drogę. Ja jestem maratończykiem i małymi krokami podążam do swojego celu, natomiast jeżeli Ty nie chcesz czekać pół roku, rok tylko chcesz spróbować drogi na skróty zapoznaj się z zamieszczonymi powyżej produktami. Każdy może wybrać swój sposób na dotarcie do celu. Prezentowane suplementy są moimi linkami afiliacyjnymi, jeżeli zdecydujesz się na zakup któregoś z nich ja otrzymam grosik na szczęście bez uszczerbku na Twoim portfelu.
