
Lato.
W wakacje spacerowałem nadmorskim deptakiem i zauważyłem jakieś zamieszanie. Głośna muzyka, ktoś coś mówi przez megafon błyszczą kolorowe światła a dookoła sporo ludzi. Wiadomo, idę sprawdzić co tam się dzieje. Okazało się, że sprawcą całego zamieszania był Food Truck z Frytkami Belgijskimi. Na pokładzie, uśmiechnięci ludzie, śmiało zaczepiający przechodniów, przyciągają swoją pozytywną energią. Jakże inny to był sposób sprzedaży żarcia na kółkach w porównaniu do okolicznej konkurencji. Po pierwszej wizycie oczywiście stałem się stałym klientem. Wakacje się skończyły, wspomnienia zostały. Oczywiście został też polajkowany funpage na fb.
Zima.
W zimę pojechałem do Zakopanego w wiadomym celu, trochę połaziłem, trochę pojeździłem i nagle przyszło powiadomienie: “moje” szalone frytki zapraszają nieopodal skoczni w Zakopanem na ciepłą herbatkę i pyszne fryty.
Nie mogło być inaczej, od razu wyruszyłem sprawdzić czy to jest ten sam FT. Na miejscu okazało się, że to dokładnie moi “znajomi” z nad morza.
Już wtedy zakiełkował w głowie pomysł, jak bardzo to się wpisuje w moje myśli o biznesie mobilnym, połączeniu pracy, wakacji i kontaktu z ludźmi. Zjadłem dokładnie tak dobre fryty jak nad morzem i pogadaliśmy trochę z “Panią Frytką” co zaowocowało wieczornym spotkaniem na grzaną ale nie herbatę 😉
Po wieczornych dyskusjach tak się zajarałem tematem, że postanowiłem przeczytać cały internet jak otworzyć żarcie na kółkach. Temat był mi tym bardziej bliski, bo już od dawna szukałem informacji jak zbudować, albo gdzie kupić campervana.
Skupiona uwaga.
Kolejny już raz okazało się, że jeżeli zaczynam o czymś myśleć a moja uwaga skupia się w jednym kierunku, pojawiają się różne drogowskazy i sygnały gdzie szukać co sprawdzić? Na początku dostałem w metrze gazetkę, otwieram a tam ranking food trucków w warszawie i adresy do ich FB. Jak się przeniosłem z offline do online, ciasteczka bezbłędnie podsuwały mi kolejne tony stron, materiałów opisów. Wsiąkłem w ten klimat, blogi, youtuby, wspaniali ludzie, uśmiechnięci mimo, że praca nie jest lekka, ale nikt nie mówił, że lekko będzie. Serfując na internetowej fali food truckowej trafiłem na kanał “Głodny”, prowadzi go właściciel lokalu “Kura” na ul.Nowolipki 15. Po raz kolejny opadła mi szczęka, jak fajnie można pokazywać i opowiadać o swojej pracy, udzielać wielu mega wartościowych porad po prostu sztos. Oczywiście obejrzałem cały kanał i z wbitym subem czekam na więcej.
A może by tak spróbować?
W rezultacie powyższych zdarzeń i mojej miesięcznej “pracy” nad przygotowaniem planu działania, kosztorysu, dziesiątek telefonów, spotkań, wizyt w urzędach… postanowiłem przetestować na własnej skórze. Jak to jest poprowadzić własnego Food Trucka. Zupełnie nie wiedziałem czy coś zarobię czy wpadnę w długi, ale postawiłem sobie jedno ważne pytanie?
“Czy za 5 lat nie będziesz żałował, że nie spróbowałeś ?”
Teraz już jestem po całym letnim sezonie przygód i znów bogatszy o nową wiedzę, umiejętności i doświadczenie. Jeżeli ten temat jest dla Ciebie ciekawy? Wrzuć śmiało komentarz jakie pytania Tobie się pojawiają przed otwarciem własnego biznesu mobilnego, chętnie podzielę się swoją wiedzą na ten temat.