Opublikowany w Bez kategorii

Gdy jesteś pod ścianą…

Każdy z nas w życiu znalazł się pod ścianą. Mam tu na myśli taki moment w naszym życiu gdy dotarliśmy w jakiś ślepy zaułek i niema dalszej drogi. To uczucie, że jesteśmy pod ścianą i to koniec. Jeśli coś robimy i nasza droga trwa wcześniej czy później napotkasz ścianę. Co z tym zrobić?

Żeby zrobić krok do przodu najpierw trzeba zrobić krok wstecz.

Pewnie na pozór, brzmi to jak jakiś ogólnik, banał, frazes ale czy nie takie są właśnie fakty? Gdy autem skręcisz w uliczkę bez wyjazdu nie zwracając uwagi na znak drogowy, musisz cofnąć lub zawrócić i wyjechać na główną drogę. Czasem wjedziesz na zamknięte osiedle i krążysz poszukując drugiego wyjazdu, ale po trzech kółkach okazuje się, że jedynym wyjazdem jest wjazd.

Życie.

To samo dzieje się gdy w swojej życiowej, zawodowej czy biznesowej drodze gdzieś skręcisz i okazuje się to ślepą uliczką to wcale nie znaczy, że to już koniec drogi, koniec świata i porażka. Wrzucasz wsteczny zawracasz i jedziesz dalej tą główną drogą swego życia z której się zgubiłeś. Można oczywiście poszukać innego wyjazdu jak na tym zamkniętym osiedlu, ale chyba lepiej zrobić to na zewnątrz gdzie pojawią się jeszcze inne drogi, może ciekawsze, może warte odwiedzenia czy postoju choćby na chwilę.

Praca.

Tym osiedlem może być korporacja dla której pracujesz i nie do końca Ci się tam podoba. Kręcisz się po tych korytarzach, piętrach i stołówkach i szukasz swojego miejsca a może czasem trzeba wyjść na zewnątrz usiąść na ławce przed budynkiem i popatrzeć na którym piętrze chciałbym pracować. A może w ogóle ten budynek mi się nie podoba, bo obok jest inny ładniejszy ciekawszy.

Relacje.

Tym osiedlem może być twój związek, twoja znajomość z kimś jakieś twoje przyzwyczajenie. A co by było, gdybyś nie skręcił w tą uliczkę tylko pojechał dalej prosto przed siebie… nie wiadomo. I nie dowiesz się do póki tam nie pojedziesz, nie pójdziesz nie sprawdzisz. Z naprzeciwka nadjeżdżają przecież inne auta a chodnikiem idą ludzie, możesz ich zapytać co tam jest i czy im się tam podoba, ale to będzie tylko ich zdanie a Twoje może być zupełnie inne, więc dlaczego masz bazować na czyjejś opinii, możesz to sprawdzić osobiście. Nie ma drogi bez wyjazdu czy sytuacji bez wyjścia, zawsze możesz zwrócić i poszukać nowej innej lepszej.

Opublikowany w Bez kategorii

Praca nad blogiem. Jak poprawić jego wygląd i uporządkować.

Gdy zaczynałem dwa miesiące temu pracę nad blogiem to najważniejszą kwestią dla mnie było to, żeby po prostu pisać i publikować. Zupełnie nie zastanawiałem się nad jego układem,wyglądem i uporządkowaniem. Po prostu chciałem działać zgodnie z zasadą rób tym co masz tu i teraz. Po kilkunastu wpisach przejrzałem bloga na telefonie i okazało się, że jest on trochę chaotyczny 🙂

Bo na początku był chaos…

Noworoczne porządki były trudniejsze niż myślałem, bo na samym wyborze szaty graficznej spędziłem kilka godzin. Z jednej strony podobały mi się takie z dużymi zdjęciami w tle z drugiej wiedziałem, że 60% ruchu pochodzi z mobila, więc wybór padł na bardzo prosty i przejrzysty moim zdaniem szablon. To jednak był dopiero początek. Nagle pojawiło się 10 nowych funkcji i zakładek które można zamieścić w formie podstron, stron głównych lub wigetów.

Klęska urodzaju.

Zajarany możliwościami jakie otworzyły się przede mną wpakowałem wszystko na stronę główną. Po publikacji okazało się, że podczas świąt nie tyko moja choinka świeci jak w Vegas, ale mój blog też 🙂

W jednym z wcześniejszych wpisów wspominam o eliminacji przeszkadzajek i rozpraszaczy a moja strona była tak naładowana wodotryskami, że właściwie treść stała się zbędna. I znowu przebudowa i poszukiwanie spokoju i przejrzystości. Właściwe to efekt końcowy na dzień dzisiejszy jest umiarkowanie poprawny, brakuje mi jeszcze tylko jednej bardzo potrzebnej funkcji, ale o tym napiszę nieco szerzej w którymś z następnych wpisów.

UX

To co mogę polecić każdemu, kto zaczyna coś tworzyć to co jakiś czas spróbować przebrnąć przez to jako czytelnik w przypadku bloga, widz w przypadku video czy słuchacz w audycji zwanej podcastem.

Czasem tak dużo mamy w głowie i wszystkim tym chcemy się natychmiast podzielić z innymi, że powstają artykuły, filmy czy audycje o długości nie do przejścia. Więc ja będę się pilnował i postaram się produkować krócej a częściej i raczej bez rozbudowanych wielowątkowych treści. Niech każdy znajdzie to czego akurat szuka tu i teraz. Acha ten UX to oczywiście skrót od User Experience czyli  produkowanie treści ze szczególnym zwróceniem uwagi na to, aby interakcja z nimi dostarczała użytkownikom pozytywnych doświadczeń. I właśnie takich życzę sobie i Tobie.

Opublikowany w Bez kategorii

Witaj w 2020 roku. Cele i Plany.

Początek roku to zawsze jest czas postanowień, celów i planów. Ja również mam takie i postanowiłem je zamieścić na blogu, żebym za rok o tej samej porze mógł sprawdzić co się udało a czego nawet nie zacząłem robić 🙂

Na początku był chaos

Każdy na początku roku ma chęć coś zmienić w swoim życiu. Jedni rzucają palenie inni picie, ktoś chce zmienić pracę a ktoś inny żonę/męża. Wszystkie te pomysły mają jeden wspólny mianownik i jest nim wytrwałość. Statystycznie rzecz biorąc tylko 1 na 10 osób w ogóle zacznie coś robić w kierunku swoich postanowień a 1 na 100 zrealizuje swój plan.

Warto więc na początku swojej drogi odpowiedzieć sobie na jedno ważne pytanie? W jakim celu postawiłem przed sobą jakieś wyzywanie i co dzięki temu osiągnę. Bo zwykłe rzucenie słów w powietrze bez konkretnego określenia celu nie ma dla nas samych większej wartości.

Motywy działania

Jeżeli chcesz rzucić palenie to przede wszystkim musisz wiedzieć dlaczego. Na jednych dobrze zadziała aspekt ekonomiczny, czyli to ile wydajesz codziennie na papierosy. Ktoś inny może chcieć zadbać o swoje zdrowie i chęć poprawy swojej kondycji, tu dodatkowo może się pojawić chęć rozpoczęcia ćwiczeń. Jeżeli decydujesz się podjąć działanie spisz sobie na kartce wszystkie motywy, które determinują Cię do działania a także odpowiedzi na wszystkie obiekcje jakie mogą Ci przyjść do głowy, bo chwile zwątpienia i lenistwo pojawią się szybciej niż Myślisz. Dzięki swoim zapiskom, szybko znajdziesz motywację do dalszego działania i wspierania swojej wytrwałości.

Powyższy sposób działa w każdym celu, planie i marzeniu jakie pojawiło się w Twojej głowie. Coś co na początku wydaje się nieosiągalne i duże, po rozłożeniu na części pierwsze jest łatwiejsze i możliwe do zrobienia od zaraz. Chcąc schudnąć o 20 a może 30 kg nie możesz przestać jeść z dnia na dzień i biegać codzienny maraton, bo tak jak długotrwałym procesem jest przybieranie na wadze, tak dwukrotnie wolniejszym procesem jest zgubienie nadmiaru kilogramów.

W wielu poradnikach można znaleźć informacje, że Twój cel musi być SMART, można się z tym zgadzać lub wprost przeciwnie, ja uważam, że najbardziej SMART powinniśmy być my sami i tak sobie ułożyć swój plan, żeby jego realizacja nie była naszym przykrym obowiązkiem a raczej dążeniem do poprawy swojej sytuacji co na koniec dnia, tygodnia, miesiąca i roku da nam poczucie ogromnej satysfakcji i szczęścia.

W 2020 roku życzę Tobie i sobie właśnie dużo, szczęścia, satysfakcji i wytrwałości w dążeniu do celów a plany do zrealizowania zapisuję w kalendarzu, który sam zrobiłem, jeżeli któryś z nich Ci się spodoba to sobie kup 🙂 Poniżej linki na Amazona. Pozdrawiam i powodzenia.

Opublikowany w Bez kategorii

Co to jest Amazon KDP?

W poszukiwaniach mojej wymarzonej mobilnej pracy zdalnej, wąskie uliczki internetu doprowadziły mnie do Amazona. Myślę, że każdy słyszał o tym Gigancie, więc nie ma co się produkować. Natomiast przeglądając sobie możliwości jakie otwiera on przed użytkownikami trafiłem na tajemniczy skrót KDP.

Rozwijając skrót Kindle Direct Publishing okazało się, że jest to platforma, na której każdy może stać się wydawcą książek. No ja byłem w szoku i zaczęło się kopanie, ale jak to? Słyszałem o self publishingu w którym Michał Szafrański wydał swojego Finansowego Ninje i słyszałem o wydawnictwach, które chętnie przyjmą pod swoje skrzydła autora, który ma coś do napisania, ale w życiu nie spotkałem się z platformą umożliwiającą zrobienie wszystkiego po swojemu i to od pierwszego dnia jest dostępne na całym świecie… szok!!!

Pełna moc możliwości.

Znowu wszedłem w tryb nieprzespanych nocy, ale pamiętając jak to się skończyło przy otwieraniu e-sklepu, postanowiłem podejść do sprawy z nieco większym dystansem, żeby uniknąć hura optymizmu i nie zapętlić się w tym co robię. Zaplanowałem sobie czas który chcę poświęcać na naukę tej platformy i traktowałem to trochę jak szkolenie. Dlatego dopiero po miesiącu czytania i oglądania przeróżnych treści związanych z tematem dowiedziałem się jak dokładnie działa cały mechanizm.

Jak zjeść tą żabę?

Mianowicie , na Amazon KDP po zalogowaniu, stajesz się autorem. Jesteś odpowiedzialny za produkt od pomysłu poprzez realizację aż do momentu sprzedaży. Wtedy uruchamia się wielka machina Amazona. To oni są odpowiedzialni za wydrukowanie książki, spakowanie jej i dostarczenie do klienta, są nawet odpowiedzialni za ewentualny zwrot oraz rozliczenie wpłaty. Więc Ty możesz się w 100% skoncentrować na procesie twórczym, nie rozpraszając swojej uwagi na te wszystkie wątki poboczne.

Eliminacja przeszkadzajek

Eureka, krzyknąłem sam do siebie w mojej głowie. Za każdym razem jak zabierałem się za jakiś biznes, okazywało się po drodze, że trzeba załatwić tyle przeróżnych spraw nie związanych z tym co było myślą przewodnią, że po przejściu tej drogi już połowa energii została wypalona. A tu… Siadasz, piszesz, robisz okładkę, opis, sam ustalasz cenę i enter. Książka poszła w świat zarówno na papierze jak i w wersji e-booka.

Nie wszystko złoto…

Żeby nie było tak cukierkowo, oczywiście za takie luksusy, trzeba zapłacić i to nie mało bo aż 60% swojego utargu. Ktoś powie, że to dużo. Nic bardziej mylnego. Bo pamiętaj, że jesteś autorem więc od twoich 40% przychodu, płacisz tylko 8% podatku a pozostałe 32% to twój czysty zysk. Bez działalności gospodarczej, bez ZUSU, księgowej, bez dziesiątek rozpraszaczy.

Nie wiem jak TY, ale ja to kupuję i biorę się do roboty, bo tutaj liczy się systematyczność i skala. Od pierwszego dnia spełniasz zasadę, “go global or go home”, więc nie można tej szansy przepuścić.

Opublikowany w Bez kategorii

Oferty pracy zdalnej w internetach.

Myślę, że każdy kto choć przez chwilę pomyślał o pracy zdalnej czy mobilnej trafił do serwisów z ofertami takiej pracy. Co tam się dzieje to głowa mała!

W moich poszukiwaniach możliwości do wykonywania pracy przez internet ja też trafiłem do tych dziwnych miejsc, gdzie po wpisaniu słowa kluczowego jak w tytule, pojawia się mnóstwo ofert pracy. Oprócz tych które już na pierwszy rzut oka budzą wątpliwości są również takie, które zostały przeredagowane w ten sposób aby uśpić naszą czujność.

Nie będę tu podawał konkretnych linków do ogłoszeń które znalazłem, ale chciałbym je może podzielić na 3 podstawowe kategorie.

Nieakceptowalne.

Są to ogłoszenia, które już na wstępie obiecują niespotykanie wysokie dochody za minimalną pracę, coś w stylu tylko 15 min dziennie klikania w reklamy a dorobisz sobie od 600 do 6000 pln miesięcznie… Heloł 6k za 15 min dziennie? Bierę tę robotę! Oczywiście po zapoznaniu się z ofertą okazuje się, że zanim zarobisz to musisz wydać kasę na jakiś pakiet startowy itd, itp, czyli klasyczne naciąganie naiwnych lub ludzi w trudnej sytuacji co tym bardziej mnie odrzuca.

Godne uwagi, ale…

W tej kategorii nie ma już obietnic, natomiast nadal jedyną grupą zarabiającą są naganiacze, na wszelkiego rodzaju i wszelkiej maści programy networkingowo afiliacyjne. Absolutnie nie mam nic przeciwko afiliacji, sam jestem w dwóch programach, ale nigdy nie przyszło mi do głowy aby wstawiać ogłoszenia do serwisów z ogłoszeniami o pracę i opowiadać jakie to góry pieniędzy zarobią moi przyszli afiliacyjni podopieczni.

Bardzo konkretne ogłoszenia dla tzw. Freelanserów czyli wolnych strzelców.

Tu niema ściemy, bo ogłoszenia są bardzo konkretne i jest ich całkiem sporo, natomiast stawki, które podlegają jeszcze negocjacji czy raczej licytacji, kto zrobi taniej są tak niskie, że nie ma chętnych, żeby podjąć się tematu.

Jest jeszcze grupa ogłoszeń poza kategorią i nie są to ogłoszenia o pracę zdalną a raczej o pracę mobilną. Nie do końca w tym sensie który ja rozumiem, bo mobilność prac z tych ogłoszeń wiąże się z jeżdżeniem po supermarketach w całym mieście za stawkę godzinową na granicy minimum lub poniżej na niepełnym “etacie” i wykonywanie prac zleconych. Są agencje, które zrzeszają tzw. pracowników tymczasowych i wysyłają tam, gdzie akurat jest na nich zapotrzebowanie. Spoko, jeżeli ktoś akurat takiej pracy szuka i potrzebuje, wszystko gra, ale litości, to nie jest mobilna praca zdalna.

Podsumowując.

Mimo 50 lecia internetu w tym roku i przeszło dekady jego rozkwitu, uczciwej mobilnej pracy zdalnej w serwisach ogłoszeniowych, jak na lekarstwo. Branż, które mogą ją stosować jest całe mnóstwo, programów do kontroli postępów pracy też mnóstwo, mimo to nadal tkwimy w przeświadczeniu, że praca przez internet to nie jest prawdziwa praca i dotyczy to zarówno pracowników jak i pracodawców. Szkoda, ale mam nadzieję, że kolejna dekada przyniesie w tym obszarze poważne zmiany.

Opublikowany w Bez kategorii

Biznes mobilny niekoniecznie on-line.

Lato.

W wakacje spacerowałem nadmorskim deptakiem i zauważyłem jakieś zamieszanie. Głośna muzyka, ktoś coś mówi przez megafon błyszczą kolorowe światła a dookoła sporo ludzi. Wiadomo, idę sprawdzić co tam się dzieje. Okazało się, że sprawcą całego zamieszania był Food Truck z Frytkami Belgijskimi. Na pokładzie, uśmiechnięci ludzie, śmiało zaczepiający przechodniów, przyciągają swoją pozytywną energią. Jakże inny to był sposób sprzedaży żarcia na kółkach w porównaniu do okolicznej konkurencji. Po pierwszej wizycie oczywiście stałem się stałym klientem. Wakacje się skończyły, wspomnienia zostały. Oczywiście został też polajkowany funpage na fb.

Zima.

W zimę pojechałem do Zakopanego w wiadomym celu, trochę połaziłem, trochę pojeździłem i nagle przyszło powiadomienie: “moje” szalone frytki zapraszają nieopodal skoczni w Zakopanem na ciepłą herbatkę i pyszne fryty.

Nie mogło być inaczej, od razu wyruszyłem sprawdzić czy to jest ten sam FT. Na miejscu okazało się, że to dokładnie moi “znajomi” z nad morza.

Już wtedy zakiełkował w głowie pomysł, jak bardzo to się wpisuje w moje myśli o biznesie mobilnym, połączeniu pracy, wakacji i kontaktu z ludźmi. Zjadłem dokładnie tak dobre fryty jak nad morzem i pogadaliśmy trochę z “Panią Frytką” co zaowocowało wieczornym spotkaniem na grzaną ale nie herbatę 😉

Po wieczornych dyskusjach tak się zajarałem tematem, że postanowiłem przeczytać cały internet jak otworzyć żarcie na kółkach. Temat był mi tym bardziej bliski, bo już od dawna szukałem informacji jak zbudować, albo gdzie kupić campervana.

Skupiona uwaga.

Kolejny już raz okazało się, że jeżeli zaczynam o czymś myśleć a moja uwaga skupia się w jednym kierunku, pojawiają się różne drogowskazy i sygnały gdzie szukać co sprawdzić? Na początku dostałem w metrze gazetkę, otwieram a tam ranking food trucków w warszawie i adresy do ich FB. Jak się przeniosłem z offline do online, ciasteczka bezbłędnie podsuwały mi kolejne tony stron, materiałów opisów. Wsiąkłem w ten klimat, blogi, youtuby, wspaniali ludzie, uśmiechnięci mimo, że praca nie jest lekka, ale nikt nie mówił, że lekko będzie. Serfując na internetowej fali food truckowej trafiłem na kanał “Głodny”, prowadzi go właściciel lokalu “Kura” na ul.Nowolipki 15. Po raz kolejny opadła mi szczęka, jak fajnie można pokazywać i opowiadać o swojej pracy, udzielać wielu mega wartościowych porad po prostu sztos. Oczywiście obejrzałem cały kanał i z wbitym subem czekam na więcej.

A może by tak spróbować?

W rezultacie powyższych zdarzeń i mojej miesięcznej “pracy” nad przygotowaniem planu działania, kosztorysu, dziesiątek telefonów, spotkań, wizyt w urzędach… postanowiłem przetestować na własnej skórze. Jak to jest poprowadzić własnego Food Trucka. Zupełnie nie wiedziałem czy coś zarobię czy wpadnę w długi, ale postawiłem sobie jedno ważne pytanie?

“Czy za 5 lat nie będziesz żałował, że nie spróbowałeś ?”

Teraz już jestem po całym letnim sezonie przygód i znów bogatszy o nową wiedzę, umiejętności i doświadczenie. Jeżeli ten temat jest dla Ciebie ciekawy? Wrzuć śmiało komentarz jakie pytania Tobie się pojawiają przed otwarciem własnego biznesu mobilnego, chętnie podzielę się swoją wiedzą na ten temat.

Opublikowany w Bez kategorii

Czy sklep internetowy to praca zdalna?

Podczas moich poszukiwań biznesu mobilnego lub pracy zdalnej nieuniknione było to że tafię na sklep on-line. I swoim zwyczajem postanowiłem zderzyć moje wyobrażenie o takim biznesie z rzeczywistością.

Jak każdy trochę handlowałem różnościami na Olx, allegro czy sprzedajemy, więc pomyślałem a czemu by nie spróbować. Oczywiście pierwszym wyzwaniem było czym będę handlował a drugim skąd wziąć na to kasę i jak się w ogóle zabrać do tego tematu.

Ponieważ o tym jak zacząć swój pierwszy e-sklep można napisać całą serię artykułów ja jednak skupię się na ogólnym zarysie sytuacji i odpowiem na pytanie z tytułu. Decyzja zapadła, że mój pierwszy e-sklep postawię na gotowym szablonie konfigurując go we własnym zakresie, natomiast asortyment będzie oferowany w modelu dropshippingowym czyli ( cudze chwalicie, bo swego nie macie 🙂 ) a asortymentem tym będzie sprzęt turystyczny od wypraw pod namiot, poprzez campingowanie camperovanie, reperowanie i takie tam anie.

Po zrobieniu solidnego rozeznania w temacie, wykupiłem usługę i przez 2 tygodnie darmowego testowania, prawie w ogóle nie spałem 🙂 Robiłem testy alfa, beta i gamma a stopień naświetlenia moich oczu był już na etapie rentgenowskim. I wreszcie przyszedł dzień zatowarowania … znaczy takiego wirtualnego, bo po sparowaniu się z jedną z hurtowni w moim systemie pojawiło się 3,5 tysiąca produktów :-O

TAK! A teraz wyobraź to sobie w realnym świecie, że po otwarciu swojego małego osiedlowego sklepiku podjeżdża Ci tir z biedry i zrzuca 20 zafoliowanych palet. Kierowca prosi: – Jeszcze tylko tu proszę podpisać i życzę dobrego handlu, powodzenia! 🙂 Tak mniej więcej się poczułem.

Po kolejnych dwóch tygodniach nieprzespanych nocy udało mi się “poukładać na półki” około 2-ch tysięcy produktów i rozpocząć działania marketingowe. Zaczęły się pierwsze pytania o produkty i o ich dostępność w innych kolorach rozmiarach itd, itp oraz pierwsze transakcje a ja z każdym kolejnym tygodniem nieprzespanych nocy coraz bardziej czułem, że sklep internetowy to nie jest praca zdana o jakiej myślałem. Dziś ludzie w handlu są gotowi wyjść na ulice jak każe się im pracować w niedzielę a sklep internetowy jest czynny 24/7 i nikogo nie obchodzi, że jest niedziela czy święta. Nie sprzedajesz ty, to sprzedaje konkurencja. Kropka.

Podsumowując.

Sklep internetowy to jest praca zdalna która nie nosi znamion pracy mobilnej o nienormowanym czasie pracy. To znaczy jest on nienormowany, bo praca się nigdy nie kończy a dodatkowo pojawiają przeróżne ciekawostki o których nawet nie śniłeś myśląc o otwarciu swojego małego e-biznesiku, który da ci wolność i możliwość pracy z każdego miejsca gdzie jest internet, który uwolni cię od dojazdów do i z pracy i wreszcie da ci możliwość swobodnego zrządzania własnym czasem.

Opublikowany w Bez kategorii

Po co prowadzić komunikację wielokanałową?

Co to w ogóle jest komunikacja wielokanałowa i po co to robić?

Jak zaczynałem swoją pierwszą przygodę z pisaniem bloga, jego podstawową funkcją miło być zgromadzenie potencjalnych klientów w temacie gastronomicznym, który zapewne będzie się za jakiś czas pojawiał w różnych tematach na tym blogu. No i fajnie ale co to ma do rzeczy z komunikacją wielokanałową. Mianowicie powstało kilka postów związanych z wątkiem gastronomicznym i w ciągu pierwszego miesiąca zainteresowanie tą tematyką według statystyk była bliska zeru ( no może poza mną i kilkoma znajomymi oraz rodziną).

W między czasie oprócz samego bloga rozwijały się media społecznościowe, które promowały zupełnie inne tematy nie przenikając się nawzajem, gdyż uważałem, że powielanie tych samych treści w wielu miejscach będzie nudne i będzie trochę taką nachalną akwizycją. Pewnego deszczowego popołudnia, gdy w biznesie działo się niewiele a kolejna promocja moich produktów jakoś nie bardzo wpisywała się aurę postanowiłem wrzucić post na FB o poście na blogu.

I stałą się magia.

Do tej pory myślałem, że to oczywista oczywistość, że jeżeli ktoś czyta bloga lub przegląda twojego FB to również sprawdził Instagram, Twittera, LinkedIna, Tik Toka i inne społecznościówki. W rzeczywistości jest zupełnie inaczej. Każdy ma swój ulubiony kanał na którym przegląda treści. Niektórzy tylko FB inni tylko Insta czasem więcej. Natomiast nikt nie przegląda co tam słychać w blogosferze, może są jakieś nowe ciekawe artykuły do poczytania 🙂 NIE tak się nie dzieje. Wracając do mojej obserwacji co się dzieje to po wrzuceniu krótkiej zajawki o czym jest wpis na blogu i gdzie można go znaleźć, stała się magia… Nie tylko ten wpis wystrzelił w statystykach oglądalności ale kilka innych również, więc wniosek jest prosty. W każdym zakamarku internetów spacerują sobie zupełnie różni ludzie. I jeżeli twoim celem jest dotrzeć do jak największej ilości osób, swoją komunikację musisz prowadzić wielokanałowo.

Test na potwierdzenie.

Żeby upewnić się i potwierdzić moją obserwację na przykładzie bloga, zrobiłem podobne ćwiczenie z kanałem na YT. Miałem nakręcony krótki filmik pokazowy jak powstają nasze specjały i na samym YT nie miał zbyt wiele wyświetleń mimo iż był również przypięty do strony firmowej. I znów okazało się, że nikt nie mógł tam trafić nie znając adresu mimo, że był on na mapie google i w innych miejscach, natomiast wystarczyło podpiąć link do filmu na FB i oglądalność wzrosła dwukrotnie w stosunku do osób które przeczytały post na FB.

Podsumowując.

Jeżeli chcesz informować o swoich produktach lub usługach jak najszersze grono osób, ale nie chce Ci się produkować treści na wszystkie platformy, to absolutnym minimum, które musisz wykonać to przynajmniej posiadać konta na każdej która jest dostępna a następnie raz stworzony wpis, dystrybuować do każdego medium, bo w każdym z nich są zupełni inni ludzie i już dzięki temu zabiegowi poszerzysz grono swoich odbiorców, co z resztą i ja niniejszym czynię 🙂

Opublikowany w Bez kategorii

Dlaczego Perfekcjonizm zabija ideę?

Przeszło miesiąc temu, postanowiłem robić regularne wpisy na moim nowym blogu i chciałem, żeby ich częstotliwość była nie rzadsza niż co 3 dni. Niestety, okazało się, że pomysł był świetny, natomiast z jego realizacją już nieco gorzej. Zastanawiałem się dlaczego tak jest.

Bariery.

Po przeanalizowaniu barier które mnie dzieliły od realizacji mojego postanowienia, okazało się, że… to chęć zrobienia czegoś jak najlepiej powodowała, że nie zrobiłem tego wcale. Teraz gdy to piszę jest to dosyć śmieszne, ale zacząłem się zastanawiać, czy czasem ten problem nie pojawia się też w innych obszarach życia codziennego.

Tak! jak najbardziej i to dosyć często. Całkiem niedawno popełniłem wpis rób tym co masz tu i teraz, który rzucił nieco inne światło na moją dotychczasową pracę. Mianowicie, jeżeli zbyt dużo czasu poświęcasz na planowanie i rozmyślenie co kiedy ma się pojawić i w jakiej formie, lub co kiedy i jak zrobisz zamiast to zrobić, okazuje się, że na koniec dnia nic nie jest zrobione oprócz planu, że już niedługo się za to zabiorę…

Chęci.

Mocno to zagmatwałem, ale najprościej jak można obrazuje to staropolskie powiedzonko, że dobrymi chęciami jest piekło wybrukowane. Jakże prawdziwe jest to, że nie wystarczy chcieć, planować lub układać grafik, rozpisywać harmonogramy, ale trzeba po prostu usiąść lub wstać i zrobić konkretną pracę, której efekty widać.

W tym momencie przypomniał mi się pewien dowcip… wiesz co, ten program ćwiczeń Chodakowskiej to w ogóle nie działa. Już od miesiąca oglądam jej płyty i nie schudłem ani kilograma. Dokładnie tak jest z każdym wątkiem jaki pojawia się w twoim, życiu. Możesz oglądać, planować ustalać i doskonalić techniki i sposoby wykonania różnych czynności. Jedak że do dnia w którym nie zrobisz tego co ma być zrobione wszystko to nie jest nic warte, bo najlepszą nauką jest praktyka a najlepszą oceną jest opinia o efektach wykonanej już przez ciebie pracy.

Przebudzenie.

Wobec powyższego postanowiłem, zmienić taktykę z planowania do działania. A harmonogram i plan ułoży się sam zgodnie z tym co wyniknie z efektów wykonanej pracy. Moja metoda 30+ świetnie się sprawdza w obszarze sportowym, więc zrobię drugie podejście do wprowadzenia jej do pracy zdalnej 🙂

Opublikowany w Bez kategorii

Rób tym co masz tu i teraz !

Wiele, wiele razy zdarzyło się tak, że wpadłem na jakiś pomysł i postanowiłem coś zrobić. Od pomysłu do jego realizacji jest zawsze długa i kręta droga.

Eliminacja przeszkadzajek.

Powyższe zdanie odnosi się nie tylko do działań biznesowych, ale do każdej nawet na pozór najprostszej czynności. Wymienię pierwsze 50 na start 🙂 i niech każdy sam sobie odpowie czy kiedykolwiek tak miał.

Wstanę rano i pójdę biegać, no ale… nie mam dobrych bututów no i w ogóle stroju na WF a poza tym to ja muszę się wyspać bo przecie będę nie do życia w pracy.

Umyję okna, no ale… mam mało płynu do szyb no i żeby dobrze doczyścić to muszę kupić ręcznik papierowy a ściągaczka do szyb jest w samochodzie no i tak w ogóle to chyba zbiera się na deszcz.

Znajdę sobie nową pracę, no ale… nie wiem czy tam będą fajni ludzie, a może szef to będzie tyran, może i bliżej, ale wszystkiego trzeba się uczyć od nowa a tak w ogóle to lepszy wróg znany niż nie znany.

Zacznę piec ciasta, no ale… nie mam mixera a i garnki takie jakieś nie za duże no i kto to będzie jadł, to może sprzedawać te ciasta, ale to działalność, sanepid, zus, księgowa.

Przejdę na dietę, no ale to …

Rzucę palenie, no ale tamto.

Przykłady i wymówki do nich można mnożyć w nieskończoność, napisz w komentarzu swoje przeszkadzajki. Myślę, że wszyscy się tu ubawimy jakie człowiek sobie czasem sam kłody pod nogi rzuca 🙂

W szukaniu przeróżnych ciekawostek w netach trafiłem na mega pozytywnego człowieka, który powiedział prosto. Przestań sobie utrudniać, rób tym co masz tu i teraz, bo żeby się coś wydarzyło po prostu trzeba zacząć to robić. Ja doznałem olśnienia a ten człowiek to Marcin Osman.

Chcesz zmienić pracę, napisz CV i wyślij do 30 firm w których chciałbyś pracować. Chcesz robić coś na własną rękę, opisz co to ma być i wyślij do 30 znajomych czy ktoś chciałby to kupić lub skorzystać takiej usługi, chcesz pracować zdalnie przed kompem, zacznij robić to co chcesz rano przed pracą i wieczorem ale nie szukaj wymówek, że nie masz czasu, że Ci się nie chce i że wszystko jest bez sensu i na pewno się nie uda, bo właśnie tak będzie.

Żeby zacząć biegać nie potrzebujesz butów za 3 czy 4 stówy, żeby umyć okna nie potrzebujesz ręcznika papierowego, żeby zmieć pracę nie musisz iść na szkolenia, żeby piec ciasta nie potrzebujesz mixera, diety nie musi układać ci dietetyk a palenie rzucisz tylko wtedy jak będziesz tego naprawdę chciał. I to samo dotyczy każdego naszego działania, nie brakuje nam jakiś przeszkadzajek tylko chęci do działania.

Jeżeli chcesz coś zmienić i zacząć robić coś innego, zacznij tym co masz, tu i teraz.